Taka ja...


I don't want a perfect life, I want a happy life.


"Zacznij doceniać szczegóły. Poranną kawę, dobrą książkę, zachwycającą piosenkę, wzruszający film. Znajdź szczęście w uśmiechu przechodnia, zdanym kolokwium, ciepłym głosie mamy. Doceniaj każdą sekundę. Uwierz w siebie. Uwierz, że marzenia się spełniają. I chociaż to trudniejsze niż ciągłe marudzenie to jest to warte wysiłku. Nikt nie uczyni Cię szczęśliwym, jeśli najpierw nie odnajdziesz szczęścia w sobie."
— "Zaklinaczka Słów"

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt denko. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 września 2019

To już jest koniec, nie ma już nic, czyli projekt denko styczeń-sierpień 2019|Produkty do makijażu


Cześć Kochani!

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam produkty do makijażu, które wydenkowałam na przestrzeni ostatnich 8 miesięcy.

Dajcie znać, które produkty znacie i lubicie, a które w ogóle się u Was nie sprawdziły.


L`Oreal Paris, Infallible, Mattifying Base Primer, Matująca baza pod makijaż



O bazie Loreal'a naczytałam się samych pozytywnych opinii i postanowiłam ją przetestować na swojej kapryśnej, mieszanej cerze. Baza jest dość droga (kosztuje ok. 60 zł) więc polowałam na nią w Rossmanie na promocji -55% no i udało się. Do kosmetyków tego typu podchodzę bardzo sceptycznie, bo nie udało mi się jeszcze trafić, na coś, co w pełni by mi odpowiadało. Zawsze zaczynam testować jakieś bazy, ale po kilku użyciach oddaje je znajomym, bo okazuje się, że to albo konsystencja nie taka, albo oczywiście efektu brak.  Tutaj, choć naczytałam się, że baza jest naprawdę super, mimo wszystko również podeszłam do niej dość ostrożnie. Jednak już po pierwszym użyciu okazało się, że ta baza to właśnie to, czego szukałam. Kosmetyk ma genialną, szybko wchłaniającą się konsystencję, która sprawia, że zaraz po nałożeniu twarz jest zmatowiona i bardzo gładka. Idealnie współgrał ze wszystkimi moimi podkładami, nie było problemu, żeby jakiś fluid się rolował czy po prostu nie chciał się na tej bazie równomiernie rozprowadzać. Podkład utrzymał się na twarzy (oczywiście po utrwaleniu pudrem matującym) praktycznie cały dzień bez żadnych poprawek, także naprawdę WOW. Baza świetnie matuje skórę i bez problemu poradziła sobie z moją świecącą się skórą w strefie T. Nie zapycha, aczkolwiek bazy nie używałam też na co dzień, tylko na takie ważniejsze wyjścia/spotkania.  Z pewnością jest to mega dobry produkt godny polecenia. Cena regularna może trochę przerażać, tym bardziej jak na taką niewielką pojemność (20 ml), ale warto polować na nią na różnych promkach. Pomimo jednak niewielkiej pojemności, kosmetyk jest bardzo wydajny i faktycznie spełnione są tutaj wszystkie obietnice producenta.
Czy polecam ten produkt?
TAK




L’Oréal Paris, Infallible, 24H-Matte (kolor 11 - Vanilla)
Uwielbiam!
Zalety:
+ konsystencja - gęsta, jednak rozprowadza się bez najmniejszego problemu, zarówno za pomocą gąbeczki, pędzla czy po prostu samymi palcami
+ podkład idealny do cer problematycznych i wymagających - polecam dziewczynom z cerą problematyczną, mieszaną i skłonną do błyszczenia w strefie T,
+ bardzo mocne krycie,
+ podkład jest trwały, wiadomo, nie jest to mat przez 24 h jak obiecuje producent, ale przez ok. 8-10 h na pewno,
+ nie ciemnieje,
+ nie zbiera się w zmarszczkach i ścierał się jedynie w miejscach newralgicznych czyli u mnie na nosie i to tylko wtedy, kiedy miałam katar i nos przecierałam chusteczką higieniczną,
+ dopasowuje się do kolorytu cery i nie tworzy efektu maski,
+ duża gama kolorystyczna, odcienie nawet dla totalnych bladziochów,
+ nie zapycha,
+ praktyczna, plastikowa i miękka tubka, nie ma więc problemu z wydobyciem kosmetyku co dodatkowo ułatwione jest też przez charakterystyczny "dziubek", dodatkowo przez swoje lekkie opakowanie kosmetyk świetnie sprawdza się na wyjazdach.
Wadą produktu może być cena w drogeriach stacjonarnych (ok. 60 zł), jednak na tych internetowych dostaniemy go już za ok. 30 zl.
Czy polecam ten produkt?
TAK

L’Oréal Paris, True Match, Super - Blendable Foundation, Podkład dopasowujący się do skóry (odcień 2 N - Vanilla)Jest to podkład rozświetlający i o wiele lżejszy niż jego wszyscy wyżej opisani poprzednicy. Podkład ma dość rzadką konsystencję i średnie krycie, dlatego używałam go wyłącznie wtedy, kiedy moja skóra wyglądała nienagannie i chciałam po prostu wyrównać jej koloryt. Idealny dla cer suchych i normalnych, przy mojej mieszanej wymaga dodatkowego utrwalenia i przypudrowania. Świetnie współgrał ze wszystkimi moimi kremami pod makijaż, nie rolował się i nie wchodził w zmarszczki czy w załamania.  Przez swoją lekkość na twarzy jest po prostu niewyczuwalny. Fajnie stapia się ze skórą i daje ładne, świeże i maksymalnie naturalne wykończenie makijażu, bez efektu maski. Nie zapycha i nie wysusza skóry. Nie ciemniej. Jego jedyną wadą może być właśnie trwałość, ale wszystko zależy od rodzaju naszej cery. Nie uważam, żeby był to dobry podkład dla cer mieszanych, gdzie mamy problem z szybko przetłuszczającą się strefą T, jednak mimo wszystko ja bardzo lubię go używać, bo w podkładach do takich właśnie mieszanych cer, brakuje mi tej lekkości. Jeśli jednak macie cerę mieszaną (ale w dobrym stanie, bez większych niedoskonałości) i dodatkowo po jego aplikacji zastosujecie jeszcze fajny puder, to efekt jest naprawdę genialny. W takim zestawieniu sprawdza się u mnie naprawdę super!
Czy polecam ten produkt?
TAK




Bourjois 123 Perfect Foundation, podkład ujednolicający (odcień N°53 - Beige clair)
Tak jak pisze producent, Bourjois 123 Perfect ma za zadanie maskować i korygować niedoskonałości oraz ujednolicać cerę aż do 16 godzin. Dodatkowo, jego formuła łączy 3 korygujące pigmenty, które mają za zadanie usuwać wszelkie mankamenty cery. Żółte pigmenty mają zwalczać sińce pod oczami tak, by spojrzenie było wypoczęte, fiołkowe mają dodać cerze blasku, a zielone zwalczyć zaczerwienienia.
Ponadto podkład ma być na skórze niewyczuwalny i niewidoczny oraz rewelacyjnie się z nią stapiać. A jak jest w rzeczywistości... Bourjois 123 Perfect Foundation to na pewno podkład o średnio lekkiej, ale bardo dobrze kryjącej formule. Jest to idealny podkład  dla osób borykających się z cera mieszaną i niedoskonałościami. Podkład ma bardzo dobre krycie, które dodatkowo bez problemu możemy budować, by zasłonić ewentualne mankamenty naszej skóry. Tak jak obiecuje producent, podkład faktycznie doskonale je maskuje  - świetnie kryje drobne, jak i większe niedoskonałości czy zaczerwienienia twarzy. Jeśli chodzi o sińce pod oczami to z nimi podkład radzi sobie jednak tak średnio, może też dlatego, że u mnie są one dość spore i nie obejdzie się bez korektora. Mimo wszystko wydaje się mi jednak, że fajnie poradzi sobie z tymi mniejszymi. Kolejną zaletą produktu,  a nie tylko czczą obietnicą producenta, jest fakt, że podkład jest na skórze niewyczuwalny, niewidoczny i rewelacyjnie się z nią stapia. Dodaje skórze takiego naturalnego blasku (rozświetlenie) i nie tworzy efektu maski. Na mojej skórze, po ok. 4 godzinach zaczyna się świecić się w strefie T i potrzebuje dodatkowego przypudrowania. Nie ściera się z nosa i brody. Ma bardzo ładny, delikatny, nienachalny zapach. Świetnie współgrał ze wszystkimi moimi kremami pod makijaż, nie roluje się i nie zapycha. Jedynym jego minusem jest fakt, iż po czasie lekko oksyduje, więc przed zakupem trzeba się dobrze zastanowić nad wyborem odpowiedniego koloru. Ja swoją przygodę rozpoczęłam z Bourjois 123 Perfect Foundation w kolorze N°54 Beige, ale wtedy nie wiedziałam jeszcze, że podkład ciemnieje i teraz zawsze biorę już ten w kolorze N°53 - Light Beige.
Czy polecam ten produkt?
TAK

Eveline Cosmetics, Liquid Control HD (odcień 020 - Rose Beige)
Co tu dużo pisać, ten kosmetyk po prostu KOCHAM CAŁYM SERCEM!
Jest to mój ulubieniec, który idealnie nadaje się do stosowania na co dzień. Szukałam podkładu do cery mieszanej, który poradzi sobie ze świeceniem strefy T, a jednocześnie będzie miał lekką konsystencję i będzie dawał naturalny efekt, matowe wykończenie oraz zapewni mi świetną trwałość. To wszystko znalazłam właśnie w tym produkcie, który dodatkowo kupimy za naprawdę rozsądną cenę (ok. 35 zł, jeszcze taniej dostaniemy go oczywiście w drogeriach internetowych i ja najczęściej kupuję go właśnie w taki sposób). Na twarzy wygląda cudownie! Podkład jest mega trwały i ma genialne krycie, które dodatkowo bez problemu możemy budować. Przez swoją lekkość jest niewyczuwalny na skórze. Doskonale się z nią stapia, nie wchodzi w zmarszczki czy w załamania. Daje ładne, świeże i naturalne wykończenie makijażu, bez efektu maski. Nie ciemniej, nie wysusza skóry i nie zapycha jej. Bardzo podoba się mi też sposób w jaki się go nakłada na twarz. Aplikator w formie pipetki to dla mnie prawdziwy sztos! Nie musimy brudzić sobie rąk, nakładamy go po prostu od razu na twarz, a później w ruch idzie gąbeczka lub pędzel i makijaż wykonany.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Maybelline, Fit Me, Matte+Poreless, podkład matujący (odcień 130 - Buff Beige)



Zalety:
+ podkład  o dobrym kryciu - bez problemu zakrywa zaczerwienienia i mniejsze niedoskonałości,
+ podkład ma fajną, lekko zastygającą konsystencję i matowe wykończenie,
+ nie wchodzi w załamania i nie tworzy efektu maski, ładnie stapia się ze skórą i się na niej nie odznacza, przy tym wygląda też świeżo i zdrowo,
+ nie obciąża i nie zapycha, idealny do stosowania na co dzień,
+ bardzo trwały - nie ściera się i utrzymuje się 8-10 h, po tym czasie zaczyna się lekko świecić, ale wystarczy go przypudrować i wszystko jest już ok,
+ można nakładać go zarówno gąbeczką, pędzlem czy po prostu palcami,
+ duża gama kolorystyczna,
+ praktyczna, plastikowa i miękka tubka, nie ma więc problemu z wydobyciem kosmetyku, dodatkowo przez swoje lekkie opakowanie kosmetyk świetnie sprawdza się na wyjazdach,
+ idealny do cery tłustej i mieszanej (nie polecam raczej dla cery suchej, bo może za bardzo podkreślać suche skórki)
+ cena (ok. 30 zł), w drogeriach internetowych jest jeszcze tańszy i możemy dostać go już za 15 zł.
Wady:
- mógłby być bardziej kryjący, bo ja akurat lubię takie naprawdę mocne krycie,
- czasami miałam wrażenie, że ciemnieje.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Avon, Extra Lasting, Supertrwały podkład (odcień Medium Beige)




Zalety:
+ jak dla mnie największą zaletą tego pokładu jest to, że po jego nałożeniu cera jest rozpromieniona, wygląda na zrelaksowaną i zdrowszą - świetnie potrafi ukryć oznaki zmęczonej cery,
+ nie roluje się i nie waży się na kremie,
+ nie zapycha,
+ nie miałam jakichkolwiek problemów z jego nakładaniem (palcami), nie pozostawiał u mnie żadnych plam,
+ naturalny efekt krycia - dobrze wtapia się w skórę przez co nie powoduje powstawania efektu maski,
+ nie wysusza i nie podkreślał suchych skórek,
+ fajna konsystencja, która nie jest ani za rzadka, ani za gęsta,
+ ładny, bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny zapach,
+ nie ciemnieje,
+ wydajny,
+ pompeczka ani razu się nie zacięła.
Wady:
- podkład zapewnia średni mat - nie zakrywa większych niedoskonałości czy zaczerwień skóry,
- super trwały to on na pewno nie jest, z jego trwałością jest naprawdę średnio i jak za taką cenę (kosztuje ok. 30 zł) można mieć coś o niebo lepszego. Trwałość w podkładach jest dla mnie najważniejsza i skoro w tym przypadku jest ona tak słaba, to nie zamierzam Wam polecać tego produktu.
Czy polecam ten produkt?
NIE


Paese, Pielęgnacyjny krem koloryzujący DD (kolor 3N - Sand)



Ojejku, jak ja polubiłam ten krem! Sama jestem zaskoczona, że produkt tak mi się spodobał, bo naprawdę nie przepadam za kremami BB, CC czy DD, a tutaj taka miłość.
Idealny produkt, który polecam szczególnie w upalne dni lata, kiedy nie chcemy wykonywać mocnego makijażu, ale mimo wszystko chcemy wyglądać nienagannie. Ten krem sprawi, że nasza skóra będzie ujednolicona, nawilżona i pełna blasku, a przy tym będzie też będzie prezentować się bardzo naturalnie i zdrowo. Krem ma gęstą, treściwą konsystencję, bardzo dobrze nakłada się go zarówno palcami jak i gąbeczką. Trzyma się bardzo dobrze, nawet na mojej mieszanej cerze. Owszem, delikatnie znika w ciągu dnia, ale robi to równomiernie. Ja lubiłam go sobie dodatkowo delikatnie utrwalić pudrem, ale bez pudru też daje radę. Bardzo dobrze współgrał też ze wszystkimi moimi bronzerami, różami czy rozświetlaczami. Nie ciemnieje, nie zapycha i nie tworzy efektu maski. Plus także za filt SPF30. Polecam szczególnie osobom, które nie mają problemów z cerą i niedoskonałościami, bo ten produkt na pewno nie przykryje takich mankamentów. Ja swoją próbeczkę (5 ml) miałam na ok. 4-5 użyć, można więc przyznać, że produkt jest na pewno bardzo wydajny.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Catrice, Liquid Camouflage, High Coverage Concealer, Korektor (odcień 010 - Porcellain oraz 020 - Light Beige)



Korektor, który przekonał mnie do siebie przede wszystkim świetnym kryciem. Produkt ma średnio gęstą formułę, co sprawia, że przyjemnie się z nim pracuje. Po nałożeniu momentalnie zastyga, dzięki czemu jest bardzo trwały, utrzymuje się na twarzy przez cały dzień i fajnie się z nią stapia. Idealnie nadaje się do przykrywania różnego rodzaju niedoskonałości czy jako baza pod cienie. Stosowany pod oczy był czasami za ciężki i potrafił w tamtych okolicach wchodzić w załamania. Nie ściera się i ogólnie, poza okolicami oczu, nie zbierał się u mnie w załamaniach. Nie ciemniej. Ja stosuję go przede wszystkim na większe wyjścia niż tak na co dzień. Ma wygodny aplikator i jest bardzo wydajny. Nie można też przyczepić się do opakowania - widzimy, ile produktu nam pozostało, napisy się nie ścierają, a opakowanie przetrwało w nienaruszonym stanie, choć upadł mi chyba z milion razy. No i ta rewelacyjna cena (ok. 16 zł).
Czy polecam ten produkt?
TAK


Maybelline, Instant Anti Age Eraser, Korektor (odcień 01 - Light)



Jeden z moich ulubionych korektorów. Jest lekki, ale mimo tego ma przegenialne krycie. Mam dosyć duże cienie pod oczami, wynikające przede wszystkim ze zmęczenia i niewielkiej dawki snu, a ten korektor to wprost ideał jeśli chodzi o wygładzenie skóry i krycie zasinień w tych okolicach. Doskonale stapia się ze skórą, nie wchodzi w zmarszczki czy w załamania. Wygląda świeżo i maksymalnie naturalnie mimo swojego porządnego i trwałego krycia. Niejednokrotnie posłużył mi też w dni, kiedy nie wykonywałam pełnego makijażu, a zależało mi tylko na zakryciu cieni pod oczami czy lekkim ujednoliceniu kolorytu skóry. W takim przypadku sprawdzał się również genialnie, a jego odcień nie odcinał się od koloru mojej skóry, dlatego myślę, że odcień 01 to taki fajny, neutralny kolor. Nie ciemnieje i nie wysusza skóry. Nie roluje się. Idealny zarówno na co dzień, jak i na większe wyjścia.
Kolejny plus także za wydajność. Używam go praktycznie codziennie i kosmetyk wystarcza mi na ponad 2 miesiące użytkowania. Dodatkowo opakowanie i ten sposób w jaki się go aplikuje pozwala nam na całkowite wykorzystanie produktu do ostatniej kropelki oraz systematycznie kontrolować, ile produktu nam jeszcze pozostało. Korektor ma rewelacyjny aplikator w kształcie miękkiej gąbeczki, która dozuje idealną porcję kosmetyku. Z tego co czytałam, ten gąbeczkowy aplikator wzbudza wiele kontrowersji, ze względu na swoją niehigieniczność. Może faktycznie, jeśli ktoś stosuje go na różne zanieczyszczone niedoskonałościami partie twarzy, to może to być niehigieniczne, ja używam go wyłącznie pod oczy czy na naczynka, więc nie mam z tym większego problemu.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Lovely, Liquid Camouflage, Kryjący korektor w płynie (odcień 01 - Soft)



Ten korektor to intensywnie kryjący kamuflaż z dość dużym, ale wygodnym aplikatorem.
Jestem posiadaczką naprawdę bladej cery, więc odcień 1 jest naprawdę jasny i dla mnie wręcz idealny. Korektor ma fajną lekką, lecz dobrze kryjącą konsystencję. Korektor jest naprawdę trwały i mocno kryjący, spokojnie może być stosowany samodzielnie, bez podkładu. Dla niektórych może on się wydawać zbyt ciężki, ja jednak lubię takie mocne krycie. Korektor nie ciemniej i nie podkreśla suchych skórek, potrafi się jednak czasami zbierać w załamaniach, przez co też średnio polecam go pod oczy. Produkt dość szybko się także kończy, więc jeśli chodzi o wydajność to jest tak sobie. Jednak cena wynagradza te niewielkie mankamenty (kosztuje ok. 14 zł) i zachęca do dalszego używania.
Czy polecam ten produkt?
TAK


L’Oréal Paris, True Match, korektor (odcień 3N Beige Creme)



Produkt ma rzadką, lekką konsystencję i zgrabne opakowanie z genialnym aplikatorem. Jest to korektor, który świetnie sprawdzi się u osób nie mających problemu z niedoskonałościami czy zaczerwieniami, czyli raczej dla posiadaczy cery normalnej. Produkt rewelacyjnie rozjaśnia skórę pod oczami, ale nie maskuje cieni.
Ja najczęściej używałam go w te dni, kiedy nie robiłam pełnego makeup'u, kiedy zależało mi tylko na tym, aby wyrównać koloryt skóry i nadać jej delikatnego blasku. Bardzo fajnie stapia się ze skórą, ale niestety nie jest to trwały kosmetyk. Ścierał się i czasami zbierał się w załamaniach i podkreślał suche skórki, choć sam skóry nie wysuszał. Kolejnym razem już go nie kupię. Wolę zainwestować w inny, lepszy produkt, który będzie trwalszy i będzie miał przede wszystkim lepsze krycie.
Czy polecam ten produkt?
NIE


Rimmel, Insta Fix&Matte, Puder transparentny



Ten puder można określić jednym krótkim stwierdzeniem - "Efekt WOW, trwałość kiepsko". I to naprawdę wystarczy, żeby już wiedzieć, jak sprawuje się ten kosmetyk. No ale po kolei. Opakowanie klasyczne, bardzo wygodne w użytkowaniu, brakuje mi tutaj może tylko lusterka. Poza tym ogromny plus za wygląd wizualny samego pudru, który jest tłoczony we wzór hashtagów i ma ładny, subtelny zapach. Produkt doskonale matuje naszą skórę, ale niestety efekt utrzymuje się tylko 4-5h i po tym czasie potrzebuje już poprawki. Mimo tego, świetnie scala makijaż i matowi, dając efekt idealnego wygładzenia skóry. Nie jest to taki tępy, ale zdrowy mat. Sprawnie wtapia się w skórę, nie zbiera się w załamaniach i nie pozostawia efektu pudrowatości. Wykończenie makijażu po prostu WOW! Może odrobinę bielić cerę, szczególnie wtedy, kiedy nałożymy go za dużo, jednak dla  mnie nie stanowiło to jakiegoś większego problemu. Myślę, że może być to idealny puder dla osób z cerą normalną bądź suchą, w przypadku mojej mieszanej nie jest tak trwały jakbym chciała. Jednak ze względu na to, jakie efekt daje, na pewno pojawi się w mojej kosmetyczce jeszcze nie raz, tym bardziej, kiedy nie będzie mnie stać na jego idealny zamiennik, którego recenzję macie pod spodem.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Rimmel, Match Perfection, Silky Loose Face Powder, Sypki puder transparentny



Puder, który totalnie skradł moje serce i na zakup którego na pewno skuszę się przy najbliższej akcji promocyjnej w Rossmannie :)
Zalety:
+ idealnie dopasowuje się do skóry będąc naturalnym wykończeniem makijażu, sprawia, że jest ona pięknie wygładzona,
+ doskonale współgrał ze wszystkimi moimi podkładami, nie "ciastkuje się" i nie podkreśla skórek,
+ rewelacyjny dla mojej mieszanej cery - genialnie matuje strefy zbyt przetłuszczające się, ale tak jak wspomniałam wcześniej, wygląda przy tym bardzo naturalnie i nie nie ma tu mowy o jakimkolwiek tępym macie,
+ bardzo trwały - zgodnie z obietnicami producenta utrzymuje się do 8 godzin,
+ idealny do bakingu i do  aplikowania także w delikatnych okolicach oczu - nie wchodzi w zmarszczki i załamania, doskonale utrwala korektor,
+ nie zapycha porów, nie wysusza, nie podrażnia,
+ równomiernie się rozprowadza, nie ma jakiegokolwiek problemu z jego aplikacją,
+ ma bardzo ładny, delikatny zapach (jak dla mnie taki ciasteczkowy),
+ wydajny i ma poręczne opakowanie, ale puszków z pudrów w ogóle nie używam, więc od razu go wyrzuciłam,
+ ma ładny kolor, niby transparentny a jednak bezowy, dzięki czemu nie bieli twarzy.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Rimmel, Stay Matte Pressed Powder (odcień 001 - Transparent)



Zdecydowanie to mój faworyt wśród pudrów. Idealny zarówno dla cery tłustej, jak i mieszanej. Mam cerę skłonną do świecenia w strefie T, a ten produkt matowi moją twarz na kilka godzin (nawet do 8 h). Doskonale kryje niedoskonałości. Rewelacyjnie stapia się ze skórą i nie tworzy efektu maski. Świetny do stosowania na co dzień - do pracy czy do szkoły. Ma bardzo ładny, delikatny zapach. Nie kruszy się, jest dobrze sprasowany. Jego ogromną zaletą jest także to, że się nie roluje, nie waży i nie zapycha.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Makeup Revolution, I Love Makeup, Blushing Hearts, Triple Baked Blusher, Potrójny wypiekany róż do policzków



Najlepszy róż w kamienieniu jaki kiedykolwiek miałam. Nazwałabym go nawet
różo-rozświetlaczem, bo kosmetyk zawiera delikatnie rozświetlające drobinki, dające ładne, naturalne wykończenie makijażu. Serduszko składa się z trzech odcieni i każdy z nich może być aplikowany pojedynczo lub łącznie, ja za każdym razem wszystkie kolorki mieszałam ze sobą, dzięki czemu uzyskiwałam odpowiedni dla mnie kolor.
Zalety:
+ przeurocze opakowanie w kształcie serduszka,
+ kosmetyk ma ciekawą i przyjemną konsystencję, która nie jest ani sucha ani też taka typowo kremowa,
+ produkt jest bardzo dobrze napigmentowany,
+ róż zawiera delikatnie rozświetlające drobinki, które naturalnie wykończają makijaż, sprawiając tym samym, że skóra wygląda na wypoczętą i bardziej promienną, nie mienimy się jak kula dyskotekowa,
+ łatwo się go aplikuje i z łatwością się z nim współpracuje, nie robi plam, nie osypuje się i nie podkreśla suchych skórek,
+ jest bardzo trwały - spokojnie utrzymuje się do 6 godzin, pod koniec dnia ten "glow" jest już faktycznie mało zauważalny, ale mimo wszystko róż nie ściera się tak całkowicie,
+ róż jest bardzo zbity, dzięki czemu nie pokruszył się ani razu, kiedy upadł mi na kafelki,
+ kosmicznie wydajny (miałam go przez ok. rok czasu i używałam go za każdym razem, kiedy robiłam makijaż), łatwo dostępny, a przy tym też bardzo tani - kosztuje ok. 20 zł
Czy polecam ten produkt?
TAK


Diadem, Róż do policzków (odcień 03)



Niestety róż kompletnie nie przypadł mi do gustu. Czytałam o nim całą masę pozytywnych opinii, byłam więc przekonana, że świetne sprawdzi się i u mnie, ale zawiodłam się na całej linii. Po pierwsze kolor 03 to odcień totalnie nie dla mnie - okazał się być za jasny i zbyt delikatny, a ja mimo wszystko lubię jak na tych policzkach widać jakiś kolorek. Po drugie - trwałość. Kiedy już faktycznie udało mi się uzyskać jakiś tam kolor na tych policzkach, to okazywało się, że już max po 2 h róż kompletnie się ścierał i nie było już po nim najmniejszego śladu. Po trzecie nie podobało mi się to, że róż był taki suchy i założę się, że gdybym miałam przesuszoną skórę właśnie na policzkach, to kosmetyk z pewnością by ją podkreślał. Po czwarte produkt okazał się być bardzo słabo wydajny i przy codziennym użytkowaniu wykończył mi się w dosłownie 2 miesiące. Nie mogę w tym kosmetyku znaleźć jakichkolwiek plusów, więc i Wam nie mogę go polecić.
Czy polecam ten produkt?
NIE


Avon, True Colour, Poczwórne cienie do powiek (kolor Mocha Latte)



Uwielbiam te cienie i Wam też je jak najbardziej polecam. Są bardzo trwałe, nie osypują się, a w gamie kolorystycznej znajdziemy całą masę pięknych kolorów, zaczynając od typowych nudziaków (takich jak właśnie mój odcień - Mocha Latte), kończąc na odcieniach bardziej szalonych. Łatwo się z nimi współpracuje, doskonale się blendują, można ich używać zarówno na mokro jak i sucho. Genialnie sprawdzają się także jako produkt do wypełniania i przyciemniania brwi i w tym przypadku ja lubię używać ich przede wszystkim na mokro. Bardzo często są w promocyjnej cenie i wtedy możemy dorwać je za max 22 zł. Do cieni dołączony jest maleńki pędzelek (gąbeczka), którym jednak beznadziejnie nakłada się cienie i ja zawsze od razu go wyrzucam do śmietnika, bo jak dla mnie jest on tutaj totalnie zbędny.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Wibo, Queen Size, Maximum Volume Mascara, Tusz do rzęs



Uwielbiam tusze do rzęs z silikonowymi szczoteczkami, więc kiedy zobaczyłam, że tutaj mam do czynienia ze zwykłą, typową szczoteczką, podeszłam do niego dość sceptycznie.
Zalety:
+ przepiękny odcień intensywnej czerni, który sprawia, że rzęsy nabierają głębi,
+ świetnie wydłuża, precyzyjnie rozdziela i pogrubia rzęsy, a oprócz tego je podkręca,
+ nie kruszy się i spokojnie przetrwa w nienaruszonym stanie cały dzień,
+ nie skleja rzęs,
+ cena (kosztuje ok. 16 zł),
+ wydajność,
+ trwałe opakowanie o eleganckiej kolorystyce złota i czerni, napisy nie ścierają się.
Wady:
- brak silikonowej szczoteczki
Czy polecam ten produkt?
TAK


Ados, Perfect Beauty, Mascara Zoom Lash, Extreme Black, Tusz do rzęs nadający objętość



Zalety:

+ przepiękny odcień intensywnej czerni,
+ fajnie wyprofilowana, silikonowa szczoteczka, która dokładnie rozdziela rzęsy,
+ malując rzęsy ostrożnie uzyskujemy idealne wydłużenie i lekkie pogrubienie,
+ cena (kosztuje ok. 7 zł),
+ wydajność.
Wady:
- dość gęsta konsystencja kosmetyku może sprawiać, że podczas malowania możemy je posklejać,
- nałożony w zbyt dużej ilości może się rozmazywać lub osypywać,
- dostępność - w tym momencie nie widziałam aby można było go gdziekolwiek kupić,
- szkoda, że napisy z opakowania starły się tak szybko, przez co teraz opakowanie wygląda brzydko i nie estetycznie.
Czy polecam ten produkt?
NIE


Avon, Ultra Glimmerstick Lip Liner, Konturówka do ust (kolor True Red)



Konturówki do ust z Avonu są jednymi z moich ulubionych. Kredka ma wygodne opakowanie i przez to, że jest wysuwana, nie trzeba jej temperować. Nie wysusza ust (a konturówką wypełniałam też całe usta, które zresztą wyglądały przepięknie!)  i utrzymuje się na nich naprawdę długo, mimo picia i jedzenia. Nie łamie się i nie rozmazuje. Wykończenie było lekko matowe ale jedwabiste. Plusem jest też cena (zazwyczaj w katalogu można dostać ją za ok. 10,00 zł) i mega wydajność, mnie wystarczyła na pół roku użytkowania.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Vaseline, Rosy Lips, Regenerujący balsam do ust



Przecudowny produkt o przepięknym słodko-kwiatowym zapachu. Idealny szczególnie w okresie zimowym, kiedy nasze usta narażone są na mrozy i bardzo niską temperaturę. Balsam głęboko nawilża, regeneruje i odżywia spierzchniętą skórę ust, sprawiając, że staje się ona cudownie miękka i wygładzona. Nie pozostawia tłustej, lepiącej się i nieprzyjemnej warstwy. Vaseline dzięki dodatkowi różowego barwnika sprawia, że usta uzyskują śliczny, naturalny koloryt, balsam sprawdzi się więc też świetnie na co dzień jako taki delikatny błyszczyk. Jedynym minusem kosmetyku jest opakowanie - czasami odkręcało się je naprawdę ciężko, dodatkowo to dłubanie palcem w pojemniczku też nie należy do zbyt higienicznych i zresztą najprzyjemniejszych, szczególnie kiedy jesteśmy gdzieś w trasie i nie mamy możliwości umycia dłoni...
Czy polecam ten produkt?
TAK


Delia, Balsam do ust w sztyfcie, Sun Fun SPF 25



Jedna z najlepszych pomadek ochronnych jakie miałam okazję używać. Ta pomadka to idealny przykład tego, że niska cena (ok. 8 zł) nie musi oznaczać gorszej jakości. Pomadka ma bardzo ładnym lekko owocowy zapach i rewelacyjnie nawilża usta. Świetnie radzi sobie ze spierzchniętymi i doszczętnie przesuszonymi ustami. Miałam moment, kiedy chłodne powietrze i klimatyzacja w pracy kompletnie przesuszyły mi usta. Dzięki tej pomadce już po 3 dniach były one totalnie zregenerowane i odżywione, a o jakichkolwiek suchych skórkach nie było już mowy. Dodatkowo wykonanie tego kosmetyku to prawdziwy sztos! Często zdarzało się mi w takich pomadkach, że wrzucona ona gdzieś na dno torebki, gubiła zakrętkę. Tutaj nie miałam z tym do czynienia i wszystko pozostawało na swoim miejscu. Ponadto samo opakowanie jest wykonane z bardzo trwałego plastiku i nie skłamię, jeśli napiszę, że pomadka upadła mi na kafle z ponad 30 razy! Wszystkie te upadki przeżyła, opakowanie jest w stanie nienaruszonym, chociaż za każdym razem, podnosiłam ją z ciężkim sercem, żeby tylko się nie zawieść... Opakowanie całe, nie połamane, a na dodatek i sama pomadka w środku nie była też złamana czy chociażby "rozciapkana". Kompletnie nie mam się do czego przyczepić, jestem wręcz nią zachwycona!
Czy polecam ten produkt?
TAK


Lovely, K'Lips, Płynna matowa pomadka do ust Lovely Lips



Pomadka, która cieszy się tak ogromną popularnością, że na pewno nikomu nie trzeba jej przedstawiać. Sprzedawana jest w zestawie z konturówką, jednak to pomadkę wydenkowałam najszybciej. Produkt ma fajną trwałość, nie jest to może taka trwałość całodniowa, ale póki nie zjemy czegoś bardziej tłustego, możemy być pewni, że pozostanie ona na naszych ustach. Pomadka ma doskonałe krycie i daje cudowne matowe wykończenie. Nie wysusza ust i nie podkreśla suchych skórek. Łatwo się ją nakłada i ma również bardzo ładny, coś jakby śmietankowy zapach :) Kiedy pomadka się ściera, nie ma jakiegokolwiek problemu z jej ponownym nałożeniem, czy choćby dołożeniem - nie trzeba zmywać całego makijażu ust i robić go od nowa, wystarczy tylko dołożyć kosmetyk w te wybrakowane miejsca i już wyglądamy nienagannie. Ogromnym plusem są też kolorki pomadek, akurat takie, które lubię najbardziej, czyli brązy i delikatne róże.
Czy polecam ten produkt?
TAK

 Avon, Ultra Colour, Flamaster do ust Freesia

 

Słyszeliście kiedyś  o flamastrach do ust? W czym są lepsze od pomadki?
Po pierwsze są o niebo trwalsze (5-6 godz.). Jestem osobą, która po prostu nie rozstaje się z chusteczkami higienicznymi, katar trwa u mnie całą wieczność i przy każdym wytarciu nosa, zdarza się mi zetrzeć pomadkę. Takie rzeczy na flamaster kompletnie nie działają, pozostaje na ustach jak zastygły, nawet wtedy, kiedy jemy czy pijemy. Wiadomo, kiedy jemy coś tłustego, co spływa nam po ustach, no nie oszukujmy się, ale żaden kosmetyk tego nie wytrzyma. Ale tak w granicach rozsądku... - niedzielny obiadek wytrzymuje :) Pomimo tego, iż jest bardzo trwały, z łatwością zmyjemy go pierwszym lepszym płynem do demakijażu. Nie wysusza ust. Bardzo łatwo można nim wykonturować i co za tym idzie powiększyć usta i to bez kredki. Jest łatwy i przyjemy w użyciu, a do tego ma jeszcze bardzo ładny zapach. Bardzo wydajny.
Czy polecam ten produkt?
TAK

poniedziałek, 2 września 2019

To już jest koniec, nie ma już nic, czyli projekt denko styczeń-sierpień 2019|Produkty do włosów


Cześć Kochani!


Ostatnio mało mnie na blogu i w ogóle w social mediach, ale to wszystko przez zmiany jakie obecnie zachodzą w moim/naszym życiu.
Żeby dowiedzieć się, o jakich zmianach mówię zajrzyjcie na moje ostatnie zdjęcie, które zamieściłam na Instagramie :)
Dzisiaj, po tak długiej przerwie zapraszam Was na przegląd kosmetyków do pielęgnacji włosów, których używałam w ciągu tych 8 miesięcy.
Muszę się Wam przyznać, że sama jestem zaskoczona, że tych produktów jest tak niewiele...




Nivea, Hairmilk,  Natural Shine, Szampon pielęgnujący do włosów matowych i zmęczonych 
Kupiłam go, bo różowe kobiece opakowanie przyciągało moją uwagę. Dodatkowo, kiedy poczułam jak pięknie pachnie, wiedziałam, że muszę go wypróbować. Szampon ma bardzo ładny, perłowy kolor i idealną konsystencję - nie za gęstą, ani nie za rzadką. Rewelacyjnie się pieni (wystarczy użyć go naprawdę odrobinę) i jest tym samym bardzo wydajny. Dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy z zanieczyszczeń, które po umyciu są nawilżone i wyglądają na o wiele zdrowsze. Nie obciąża włosów, ale dobrze je dyscyplinuje i ułatwia ich późniejsze układanie. Sprawia, że stają się łatwe w rozczesaniu, są cudownie miękkie i błyszczące. Dodatkowo kosmetyk tak fajnie nawilżał włosy, że po jego użyciu nie zawsze musiałam jeszcze dodatkowo stosować odżywkę, także to świetny produkt również w pojedynkę.
Czy polecam ten produkt?
TAK

Nivea, Hairmilk,  Natural Shine, Odżywka pielęgnujący do włosów matowych i zmęczonych 
Podobnie jak szampon, ta odżywka to prawdziwy sztosik o przepięknym zapachu! Identycznie jak w przypadku szamponu, odżywka zamknięta jest w uroczym różowym opakowaniu, które można postawić na korku, co dla mnie ma duże znaczenie zwłaszcza pod koniec używania, gdy produktu jest już nie za wiele i jego dozowanie jest utrudnione. Tutaj nie mamy takiego problemu, bo z łatwością przyjdzie nam zużycie kosmetyku do ostatniej kropelki. Konsystencja odżywki jest bardzo gęsta i przez to wydajna, nie przelewa się przez palce i nie spływa z włosów.  Włosy po jej użyciu bardzo dobrze się rozczesywały i nie plątały się. Były nawilżone, przyjemne i miękkie w dotyku, lśniące i wygładzone, ale w żadnym stopniu nie obciążone. Genialnie dyscyplinuje włosy, zapobiegając ich puszeniu się. Odżywka lekko podkręciła też ich skręt.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Alfaparf, Keratin Therapy, Szampon podtrzymujący efekt wygładzenia



Na początku tego roku po raz kolejny zdecydowałam się na zabieg prostowania keratynowego (co to takiego i jakie są jego efekty znajdziecie w tym wpisie).
Zawsze po takim zabiegu staram się wypróbowywać jakieś inne kosmetyki do pielęgnacji właśnie takich włosów. Wiadomo, że kosmetyki do włosów po prostowaniu keratynowym nie mogą zawierać przede wszystkim siarczanów soli, ale dobrze też kiedy nie mają i parabenów. Tym razem w moje łapki wpadł właśnie szampon Keratin Therapy. Niestety kosmetyk do najtańszych nie należy, kupując go przez internet płaciłam za niego zawsze ok. 26-30 zł, jednak jest to szampon profesjonalny i ta cena, w porównaniu do innych podobnie działających produktów, okazuje się wcale nie być taka wygórowana. Szampon jest bardzo delikatny przez co nie wypłukuje keratyny. Nie zawiera SLSów, soli i parabenów, a jego skład bazuje na keratynie i olejku z Babasu. Szampon dokładne i jednocześnie delikatne oczyszcza włosy i skórę głowy. Zawsze, żeby dokładniej oczyścić włosy, podczas kąpieli myję je dwukrotnie. W tym przypadku włosy myłam tylko raz i były one zawsze bardzo dobrze oczyszczone i pięknie pachniały aż do kolejnego mycia. Kosmetyk rewelacyjnie przedłuża też efekty prostowania keratynowego, jest on wręcz gwarancją prostych, idealnie gładkich włosów na dłużej. Po jego zastosowaniu włosy są cudownie miękkie i błyszczące. Nie ma też jakiegokolwiek problemu z ich rozczesywaniem. Szampon jest tak genialny sam w sobie, że po jego zastosowaniu nie musimy już używać jakiejkolwiek odżywki, bo włosy są dostatecznie dobrze nawilżone (już sam zabieg prostowania keratynowego świetnie je nawilża), nie puszą się i układają się bez żadnych problemów. Jeśli chodzi o wydajność to szampon wystarcza na 1,5-2 miesiące użytkowania. Póki co to mój nr 1 jeśli chodzi o szampony do stosowania po prostowaniu keratynowym.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Schauma, Nature Moments, Szampon nawilżająco - regenerujący Indonezyjska woda kokosowa i kwait Lotosu



Kosmetyk ma prześliczny, owocowy (wręcz smakowity) zapach i bardzo dobrze się pieni. Pozostawia włosy czyste i odświeżone. Nie przesusza ich i nie plącze. Jakiegokolwiek działania regenerującego jednak nie zauważyłam, pomimo tego wszystkie swoje podstawowe funkcje spełnia po prostu idealnie, a przy tym jest naprawdę tani.  Ten szampon to naprawdę świetny produkt, idealny do stosowania na co dzień.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Oriflame, Love Nature, Szampon z pszenicą i kokosem do włosów suchych



Uwielbiam kosmetyki kokosowe, a na ten szampon czaiłam się już naprawdę długo. Ma on przepiękny, kokoskowy zapach, który utrzymuje się na włosach po ich umyciu.
Szampon świetnie się pieni i bardzo dobrze oczyszcza włosy oraz skórę głowy, nie wysuszając jej przy tym. Wystarczy mała ilość produktu, żeby dokładnie umyć nim całe włosy. W żadnym stopniu ich nie obciąża. Już po pierwszym użyciu włosy są widocznie lśniące, miękkie i delikatne w dotyku. Nawet bez zastosowania po tym szamponie odżywki, włosy są cudownie nawilżone i odzyskują zdrowy blask. Nie robią nam na głowie jednego wielkiego kołtuna, włosy się fajnie i z łatwością rozczesują. Ten szampon to jeden z moich ulubionych kosmetyków do mycia włosów.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Ziaja, Kozie Mleko, Szampon wzmacniający z keratyną do włosów suchych



Szampon jest zamknięty w plastikowej butelce z solidnym zatrzaskiem. Ma średnio gęstą konsystencję i jest bardzo wydajny. Ma ładny delikatny zapach. Dzięki niemu włosy są mięciutkie w dotyku i nie plączą się. Muszę jednak przyznać, że wcześniej sprawdzał się u mnie lepiej, bo doskonale oczyszczał włosy i nawilżał je, nie powodując przy tym, że były oklapnięte i przetłuszczone. Ostatnio jednak potrafi tak obciążyć moje włosy, że kiedy myję je na wieczór, to rano są już u nasady kompletnie przetłuszczone. Myślę jednak, że to nie tyle wina samego szamponu, co ogrzewania w domu, ponieważ używałam go w okresie zimowym. Jednak póki co nie mam w zamyśle więcej go kupować i się o tym przekonywać, bo na rynku jest o wiele więcej lepszych szamponów.
Czy polecam ten produkt?
NIE




Garnier Fructis Grow Strong odżywka wzmacniająca
Odżywka, którą pokochałam całym sercem i jest ona u mnie już kosmetykiem obowiązkowym! Ma przepiękny zapach, który za włosach utrzymuje się aż do kolejnego mycia. Rewelacyjnie odżywia włosy, wygładza je i dyscyplinuje. Włosy rozczesują się bez najmniejszego problemu, są miękkie i delikatne w dotyku, nie puszą się i nie elektryzują. Zyskują zdrowy połysk, nie zauważałam jednak żeby były jakość szczególnie wzmocnione. Bardzo wydajna - wystarcza niewielka ilość kosmetyku, aby dokładnie nawilżyć włosy. W ciągu roku zużyłam 2 takie odżywki.
Czy polecam ten produkt?
TAK

Pantene Pro-V, Odżywka do włosów Odnowa nawilżenia
Hmm... Jest to odżywka o wdzięcznej nazwie "Odnowa nawilżenia", kupując ją liczyłam więc na to, że faktycznie to nawilżenie będzie tutaj super extra... Niestety zawiodłam się kompletnie, bo efekt nawilżenia jest minimalny. Wiadomo nie spodziewałam się cudów, no ale czegoś ciut mocniejszego niż zazwyczaj. Co z tego, że produkt obłędnie pachnie i ma rewelacyjną gęsta konsystencję, skoro działa tak słabo. Włosy są po niej nadal matowe, na pewno nie odżywione, no i suche. Mimo regularnego stosowania musiałam posiłkować się innymi nawilżającymi i regenerującymi produktami.
Czy polecam ten produkt?
NIE


Avon, Naturals, Odżywka do włosów Wanilia i Gruszka



Jeśli chodzi o odżywki do włosów to naprawdę nie jestem w tym temacie osobą wymagającą. Ważne jest dla mnie aby odżywka przede wszystkim ułatwiała rozczesywanie włosów, nawilżała je i dyscyplinowała, aby się nadmiernie nie puszyły. Ta odżywka, po za tym, że ma fajną gęstą konsystencję, która nie przecieka przez palce i przepiękny słodki, gruszkowy zapach, to nie robi kompletnie NIC! Jest beznadziejna i nie ma się tu co rozpisywać, bo  z włosami nie robi kompletnie niczego, oprócz tego, że nadaje im ten ładny zapach, który zresztą też nie utrzymuje się za długo, bo już po kilku godzinach od mycia, nie było go czuć.
Czy polecam ten produkt?
NIE


Alfaparf, Il Salone Milano, Krem do włosów normalnych i suchych



Hmm... Przyznam szczerze, że po tym kosmetyku spodziewałam się naprawdę czegoś więcej. Tym bardziej, że jest to kosmetyk profesjonalny, który wg producenta używany jest w najbardziej renomowanych salonach fryzjerskich na całym świecie.
Pierwszym, największym minusem produktu jest samo opakowanie, które przez tą okropną zakrętkę jest totalnie nieporęczne. Często, kiedy miałam mokre ręce, ciężko było mi odkręcić opakowanie.
Drugim minusem jest wydajność. Krem zużył mi się w błyskawicznym tempie. Miałam go może max miesiąc czasu, mimo tego, że myję włosy co drugi dzień i że nie używałam go też przy każdym myciu. Jednak słaba wydajność produktu spowodowana jest też tym, że faktycznie nakładałam go bardzo dużo. Na początku kiedy zaczęłam używać tego kosmetyku, kompletnie mi się nie sprawdził, bo używałam go za mało i za krótko trzymałam na włosach. Dopiero kiedy zaczęłam aplikować go w większej ilości i pozostawiałam na włosach ok. 5 minut (tak jak zaleca producent), wówczas z efektów byłam w miarę zadowolona.
Produkt ma bardzo gęstą, kremową konsystencję, dzięki czemu nie spływa z włosów po nałożeniu. Mimo tej bardzo gęstej formuły, nie ma problemu z jego zmyciem.
Włosy są fajnie dociążone (ale nie obciążone), wygładzone i miękkie w dotyku.
Są też dość dobrze nawilżone, jednak od kosmetyku profesjonalnego, oczekiwałabym, aby to nawilżenie było bardziej dogłębne. Brakuje mi tutaj też tego odżywienia włosów i blasku, bo włosy nadal są jakieś takie matowe, bez szału.
Krem kosztuje ok. 30 zł i przyznam się Wam szczerze, że ja nie kupiłabym go po raz kolejny. Może nie jest drogi, jak na kosmetyk profesjonalny, niestety wg mnie jak produkt profesjonalny NIE DZIAŁA i uważam, że za mniejszą kaskę można mieć o niebo lepszy produkt.
Czy polecam ten produkt?
NIE


- 417, Catharsis, Regenerująca maska błotna do włosów suchych, farbowanych i zniszczonych



Wcześniej od marki -417 używał żelu do mycia twarzy, z którym bardzo się polubiłam, więc kiedy w pudełku ShinyBox znalazł się produkt do włosów, byłam zachwycona. Maska zamknięta jest w opakowaniu wykonanym z miękkiego plastiku, dzięki czemu kosmetyk możemy zużyć do ostatniej kropelki. Konsystencja maski jest gęsta i produkt nie przecieka przez palce. Dodatkowo ma ona przepiękny, delikatny i nienachalny zapach. Rozprowadza i spłukuje się ją bez najmniejszego problemu. Maska bardzo dobrze nawilża włosy, odżywia je i regeneruje. Bez problemu można używać jej na całej długości włosów, bo maska ich nie obciążą i nie przetłuszcza. Sprawia, że włosy po jej użyciu są cudownie miękkie, gładziutkie, błyszczące i wyglądają na o wiele zdrowsze. Jedynym minusem jest cena kosmetyku - maska kosztuje ok. 100 zł, a to naprawdę sporo nawet jak za produkt o tak fajnym działaniu.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Novex, Głęboko nawilżająca maska do włosów z wyciągiem z baobabu, do włosów suchych i zniszczonych zabiegami chemicznymi oraz termicznymi



Maski do włosów marki Novex poznałam dzięki pudełkom ShinyBox i przyznam się Wam szczerze, że są to jedne z najlepszych masek do włosów, jakie miałam okazje używać. Ta przeznaczona jest do włosów suchych i zniszczonych zabiegami chemicznymi oraz termicznymi. Doskonale nawilża włosy, regeneruje je, odżywia, wygładza i wzmacnia. Dodatkowo maska ułatwia rozczesywanie włosów, genialnie je dociąża (ale nie obciąża) i zapobiega ich puszeniu się. Już po jednym użyciu włosy zyskują blask, są także lekkie, gładkie i miękkie w dotyku. Konsystencja średnio - gęsta, przez co nawet takie małe 100 g opakowanie wypada bardzo wydajnie.
Czy polecam ten produkt?
TAK

piątek, 7 czerwca 2019

To już jest koniec, nie ma już nic, czyli projekt denko 2018|Zapachy



Cześć Kochani!


Dzisiaj zapraszam Was, na ostatni już zaległy wpis, tym razem z denkiem zapachów - perfum, wód toaletowych czy antyperspirantów, które zużyłam jeszcze w zeszłym roku.
Nie ma co przedłużać, także zaczynamy...

Dajcie tylko znać, które perfumy czy wody toaletowy są Wam dobrze znane i które lubicie lub nie.



Rexona, Antyperspirant Tropical (150 ml), Sexy bouquet (150 ml) oraz Aloe Vera (150 ml)



Bardzo lubię antyperspiranty Rexona za ich śliczny zapach. Dodatkowo dają uczucie świeżości, dobrze chronią przed potem i nie pozostawiają plam na ubraniach.
Czy kupiłabym te produkty ponownie?
TAK


Dove, Antyperspirant Go fresh Gruszka i Aloes (150 ml), Go fresh Grejpfrut i Trawa cytrynowa
(200 ml) oraz Invisible Dry (200 ml)




Antyperspiranty z Dove to moje kolejne ulubione antyperspiranty. W tym przypadku jeśli chodzi o zapach to z tej trójki zdecydowanie wygrywa ten Invisible Dry oraz ten z trawą cytrynową, niestety najmniej spodobała mi się gruszka. Wszystkie te produkty działają identycznie - zapewniają uczucie świeżości przez długi czas, dobrze chronią przed potem, zapobiegają powstawaniu białych śladów na ubraniach i nie podrażniają skóry. Mają też bardzo ładne zapachy, aczkolwiek ten z gruszką jest dla mnie ciut za ciężki.
Czy kupiłabym te produkty ponownie?
TAK


Adidas, Antyperspirant Adipure (150 ml)



Kolejny bardzo dobry antyperspirant o ładnym, świeżym zapachu. Tak jak jego poprzednicy, tak i ten daje nam uczucie świeżości i dobrze chroni przed nadmiernym poceniem się. Oprócz tego, że zapobiega powstawaniu białych śladów na ubraniach, świetnie minimalizuje też powstawanie żółtych plam na ubraniach.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
TAK


Fa, Antyperspirant w sprayu, Island Vibes Fiji Dream (150 ml)



Antyperspirant Fa Island Vibes Fiji dream to mieszanka zapachu arbuza i kwiatu
ylang-ylang. Antyperspirant pachnie po prostu obłędnie i tak słodko, że ma się ochotę go spróbować. Niestety jako antyperspirant nie jest w ogóle trwały, tzn. nie chroni przed potem i nie zapewnia uczucia świeżości. Według mnie jest to bardziej dezodorant niż antyperspirant i ja osobiście nie kupiłabym go ponownie, głównie właśnie dlatego, że dezodorantów nie lubię, bo jest to taki kosmetyk do... niczego. Plusem oprócz zapachu jest na pewno to, że produkt nie pozostawia śladów na ubraniach i nie podrażnia skóry.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
NIE


Avon, Incandessence, Woda perfumowana (50 ml)



Nuty zapachowe: orchidea, konwalia, bergamotka, tulipan, frezja, magnolia, mimoza.
Tej perfumy nie trzeba chyba nikomu przestawiać, bo jest to jeden z najpopularniejszych zapachów Avonu. Incandessence jest zapachem bardzo kobiecym, ale i uniwersalnym. Można użyć go o każdej porze dnia czy nocy, a także o każdej porze roku. Zapach jest wyraźny a jednocześnie delikatny, charakteryzujący się lekko słodką nutką. Ten ciepły i bardzo kobiecy zapach, idealnie podkreśli zmysłowość i żywiołowość każdej z nas. Zapach jest naprawdę bardzo trwały. Szczerze mogę przyznać, że jest to jeden z najpiękniejszych, jak i najbardziej trwałych zapachów Avonu, a kulisty flakonik z oszronionego szkła prezentuje się naprawdę świetnie.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
TAK


Naomi Campbell, Cat Deluxe, Woda toaletowa (15 ml)



Nuta głowy - frezja, kardamon
Nuta serca - brzoskwinia, fiołek, piwonia
Nuta bazy - bursztyn, nuty drzew, paczuli, piżmo, wanilia
Nie przepadam za wodami toaletowymi, ale dla tej już od ponad 10 lat robię wyjątek :)
Ma ona kwiatowo - owocowy zapach i... co tu dużo mówić - KOCHAM JĄ!
To według mnie jeden z najsłodszych i najbardziej dziewczęcych zapachów. Ta woda to dla mnie ideał, doskonały na każde wyjście. Gdy tylko zaczyna mi jej ubywać zaopatruję się w kolejną sztukę, bo po prostu nie wyobrażam sobie, żeby mogło jej nie być w mojej kolekcji. Zapach, mimo tego, że to woda toaletowa, jest bardzo trwały i naprawdę potrafi poprawić mi humor.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
TAK


Avon, Luck, Woda perfumowana (50 ml)



Kategoria orientalno-kwiatowo-owocowa: bergamotka, Kwiat Jednej Nocy, aksamitne drewno sandałowe.
Jedna z moich ulubionych perfum Avonu. I jako konsultantka muszę Wam powiedzieć, że jest to też zapach bardzo chętnie zamawiany przez moje klientki. Perfumy zamknięte są w przeuroczym, kobiecym flakoniku. Zapach jest niepowtarzalny, bardzo piękny, słodki i totalnie dziewczęcy. Niestety bywa też, że potrafi mi się szybko nudzić. Wtedy odkładam go na kilka tygodni, a wtedy po takim czasie, naprawdę lubię do niego wracać. Nadają się zarówno na noszenie w ciągu dnia, jak i na wieczór, bez względu na porę roku. Zdecydowanie jest to zapach bliskoskórny, nie zostawia za sobą ogona co dla mnie też jest małym minusem. Perfumy są bardzo trwałe i utrzymują się przez kilka dobrych godzin.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
TAK


Paco Rabanne, Lady Million, Woda perfumowana (30 ml)



Nuta głowy - kwiat neroli, cytryna, malina
Nuta serca - jaśmin, kwiat pomarańczy, gardenia
Nuta bazy - paczula, biały miód, ambra
Kolejny zapach, którego nie może zabraknąć na mojej toaletce. Lady Million to już taki mój "must have". Czarujący i zmysłowy zapach tej wody perfumowanej świadczy o tym, że jest on dedykowany kobietom silnym, niezależnym, odważnym, inteligentnym, ale też szalonym i pełnym energii. Jest słodki ale też nie przesłodzony czy duszący. Choć używam go od 4 lat, to kompletnie mi się on nie nudzi, co często zdarza się w przypadku innych perfum. Są świetne na każdą okazję. Zapach jest cudowny, bardzo trwały i zdecydowanie przyciąga ludzi - zawsze kiedy mam go na sobie dostaję wiele komplementów. Na plus zasługuje też wygląd samego flakonu. Znalazłam gdzieś informacje, że został on zaprojektowany przez Noe Duchaufour-Lawrance i swoim kształtem nawiązuje do znajdującego się w paryskim muzeum w Louwrze 140,5 karatowego brylantu, znanego pod nazwą Regent, Pitt, lub Milioner.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
TAK


Avon, Life, Woda perfumowana (50 ml)



Nuta głowy - biała herbata, cytrusy, czerwone jabłko, grzybień północny
Nuta serca - fiołek, japoński kwiat wiśni, piwonia
Nuta bazy - ambra, paczula
Avon Life to woda perfumowana zaprojektowana i stworzona przez Kenzo Takadę specjalnie dla marki Avon. W bardzo eleganckiej buteleczce znajduje się przepiękny kwiatowo - drzewny zapach. Aromat perfum sprawia, że są one do stosowania bardziej tak na co dzień, niż na wieczorną randkę czy większe wyjście. Idealny głównie na wiosnę czy lato. Lubię w tym zapachu tą delikatność i lekką, nieprzesadzoną nutę słodyczy. Zapach bardzo trwały i dziewczęcy. Zdecydowanie jest to zapach, który otula nasze ciało, a nie pozostawia za sobą wonny ogon.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
TAK


Avon, Today Tomorrow Always Forever, Woda perfumowana (50 ml)



Nuta głowy - różowy pieprz, zielony jaśmin, różowa piwonia
Nuta serca - kwiat pomarańczy, róża, budleja
Nuta bazy - drzewo sandałowe, wanilia, piżmo
Lubię serię Today Tomorrow Always, bo są to perfumy, które naprawdę pięknie pachną i przede wszystkim utrzymują się bardzo długo. Woda Today Tomorrow Always Forever to zapach szalenie kobiecy o świeżo - kwiatowej kategorii. Ja tej świeżości tutaj akurat nie wyczuwam, wg mnie jest to zapach czysto kwiatowy, dość mocny, na wieczorne, romantyczne wyjścia. Zapach jest zbyt zobowiązujący i zbyt ciężki na letnie pory roku. Na pewno nie jest to zapach do stosowania na co dzień. Początkowo może odstraszyć w tym zapachu jego pierwsze intensywne uderzenie, jednak po chwili wszystko łagodnie zaczyna się rozwijać i zapach staje się lżejszy. Zapach jest trwały, przyjemnie otulający. Flakonik prosty, bez udziwnień, ale ładny i elegancki.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
TAK


Avon, Today Tomorrow Always Absolute, Woda perfumowana (30 ml)



Nuta głowy - kalabryjska bergamotka
Nuta serca - kwiat gorzkiej pomarańczy
Nuta bazy - drzewo sandałowe
Kolejny zapach z serii Today Tomorrow Always, który niestety totalnie nie przypadł mi do gustu. Today Tomorrow Always Absolute to orientalno - kwiatowe perfumy o bardzo intensywnym zapachu. Perfumy są  tak trwałe i mocne, że swoim zapachem potrafią wypełnić nawet całe otoczenie i  jeszcze na długo pozostają w powietrzu. Zapach nie spodobał mi się przede wszystkim dlatego, że jak dla mnie jest zbyt ostry, duszący, przytłaczający i taki trochę jakby "babciny". Jeśli jednak ktoś lubi takie aromaty to polecam go głównie na wieczór w okresie jesienno-zimowym.
Na plus zasługuje na pewno ładny, różowy flakonik wody, który wykonany jest z bardzo grubego szkła.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
NIE


Avon, Pur Blanca, Woda toaletowa (50 ml)



Nuta głowy - ylang-ylang, frezja, mięta
Nuta serca - biała róża, lilia wodna, biała peonia
Nuta bazy - białe drzewo sandałowe, mleczne piżmo, heliotrop.
Pur Blanca to jedna z najbardziej znanych wód toaletowych marki Avon, i jedna z najchętniej zamawianych przez moje klientki. I choć ja nie przepadam za wodami toaletowymi, to ze względu na zapach i trwałość tej, chętnie do niej wracam. Zapach Pur Blanci po prostu uwielbiam. Jest on taki kobiecy, lekki, świeży, zwiewny i pełen harmonii. Producent pisze, że jest to zapach pełen bieli i faktycznie coś w tym jest, ponieważ jak się wącha tą perfumę to tą biel czuć, choć nie wiem jak Wam to dokładnie wyjaśnić... Jak dla mnie zapach Pur Blanci jest taki troszkę mydełkowaty, dodatkowo czuję tutaj przede wszystkim konwalię i frezję. Nie jest on przytłaczający i spokojnie można używać go zarówno do pracy, na zakupy i nikt z jego powodu nie dostanie migreny. Jedyną wadą kosmetyku jest zamknięcie perfumy - zakrętka cały czas mi spadała i gubiła się gdzieś w torebce, co było naprawdę denerwujące.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
TAK


Avon, Viva La Vita, Woda Perfumowana (50 ml)



Nuty głowy - japoński kwiat wiśni, mandarynka, różowy grapefruit
Nuty serca - magnolia, mimoza, róża
Nuty bazy - drzewo sandałowe, kaszmir, wanilia
Tych perfum nie trzeba chyba też nikomu przedstawiać. Dzięki swojej kampanii reklamowej z Małgorzatą Kożuchowską zyskały naprawdę sporą popularność i dość dobrze sprzedają się i do dzisiaj. Viva La Vita to przepiękna woda perfumowana o kwiatowo-owocowej i radosnej kompozycji zapachowej. Zapach jest świeży, lekki, idealny na co dzień, do stosowania przede wszystkim w ciepłe wiosenne czy letnie dni.
Viva La Vita kojarzy mi się właśnie z takimi rześkimi, świeżymi wiosennymi porankami, które dodają całą masę pozytywnej energii. Dokładniej widzę to tak, że budzę się któregoś wiosennego poranka, gdzieś na jakiejś małej, włoskiej wioseczce, wychodzę na taras, a dookoła mnie  same lawendowe pola (nie wiem czemu lawendowe, bo lawendy w tej wodzie nie czuć). Takie mam właśnie skojarzenia odnośnie tego zapachu. Aromat jest przyjemny i nie drażniący. Zapach idealny zarówno dla młodych dziewczyn, jak i tych bardziej dojrzałych już kobiet. Utrzymują się na skórze bardzo długo. Flakon jest ładny, prosty i minimalistyczny, a atomizer bardzo wygodny, nie psuje się i nie zacina.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
TAK


Avon, Free For Her, Woda Perfumowana (50 ml)



Nuty głowy - mrożona granita gruszkowa, drink z mandarynką, ciastko brzoskwiniowe
Nuty serca - lilia tygrysia, magnolia, kwiat pomarańczy
Nuty bazy - biała paczula, kwiaty wanilii, orientalne żywice
Uwielbiam testować nowości zapachowe z Avon, wiadomo, jako konsultantka muszę też wiedzieć, co polecić moim klientom. Więc kiedy tylko na rynku pojawiła się woda perfumowana Free For Her musiałam ją sprawdzić. Zapach charakteryzuje się swoim słodkim, owocowym, lekkim, nie duszącym aromatem. Woda perfumowana Free jest idealna do stosowania na co dzień, w ciągu dnia (na wieczorne randki raczej bym jej nie wybrała) i o każdej porze roku. Poleciałabym ją jednak bardziej młodym dziewczynom, niż dojrzałym kobietom. Niestety w tym zapachu brakuje mi czegoś WOW, tego pazura, który faktycznie mógłby wyróżnić tę perfumę z setki innych.  Jest taki nudny i nijaki, nie ma w sobie tego "czegoś". Na plus zasługuje na pewno trwałość wody oraz sam design flakonika, który bardzo ładnie prezentuje się na toaletce.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
NIE


Avon, Christian Lacroix, Bijou, Woda Perfumowana (50 ml)



Nuty głowy - japoński kwiat wiśni, mandarynka, gruszka
Nuty serca - jaśmin, orchidea, gardenia
Nuty bazy - piżmo, wanilia, anyż gwiaździsty, drzewo sandałowe
Bijou to woda perfumowana, która dla marki Avon została zaprojektowana i stworzona przez francuskiego projektanta mody i założyciela domu mody Christiana Lacroix. Ma ona przepiękną, uwodzicielską kwiatowo-waniliowo-pudrową nutę zapachową, w której ja zakochałam się od pierwszego powąchania. Na pierwszy ogień wysuwa mi się tutaj głównie mandarynka i wanilia, co sprawia, że woda swoim zapachem kojarzy mi się ze Świętami Bożego Narodzenia. Zapach jest słodki, dla co poniektórych może wydać się nawet za mdły, bo ta początkowa słodycz owoców jest tutaj faktycznie dosyć intensywna. Potem zapach się jednak rozwija i staje się bardziej delikatniejszy, pudrowy. Zapach jest bardzo trwały i stale się zmienia, co bardzo mi się podoba, bo woda mi się po prostu nie nudzi, jak to z innymi perfumami często bywa. Nie jest to zapach odpowiedni na co dzień, według mnie bardziej na ważne spotkania lub wieczorne wyjścia i to tylko jesienno-zimową porą, bo latem będzie po postu za ciężki. Bardzo ładny design flakonu wody, który swoim wyglądem przypomina mi kryształowy diament. Taki flakonik sprawia, że woda wydaje się być perfumą bardzo drogą i luksusową.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
TAK


Avon, Eve Duet, Woda Perfumowana, 50 ml (2x25 ml)



Ta woda perfumowana to rewelacyjny duet zapachów, które można ze sobą mieszać lub używać po prostu samodzielnie. Inspiracją do stworzenia tej perfumy była sama kobieta i jej zmienność nastrojów, bo od dawna już przecież wiadomo, że "Kobieta zmienną jest". Czasem subtelna i radosna, a czasem czarująca, zmysłowa i uwodzicielska - nie sposób wyrazić tego w jednym zapachu, dlatego Avon wpadł na pomysł stworzenia wody perfumowanej 2 w 1. Eve Duet został podzielony na dwa flakoniki o pojemności 25 ml.
Pierwszy flakonik to tak zwany zapach radosny (ta część wody była w takim złocistym kolorze), który dzięki swoim składnikom tworzy owocowo-kwiatową kategorię zapachową. Znajdziemy tutaj: klementynkę, kwiaty jabłoni, lilię wodną, jaśmin oraz jasne nuty drzewne. Ta część perfumy ma bardzo świeży, delikatny, ale i zarazem energetyzujący zapach, idealny do stosowania w ciągu dnia. Doskonały aromat głównie na wiosnę i lato, bo jest bardzo lekki i nieprzytłaczający.
Drugi flakonik to zapach zmysłowy (ta część wody była o fioletowej barwie) i w jego skład wchodzi śliwka, różowy pieprz, lilia wodna, nocny jaśmin, paczula. Mamy tutaj więc do czynienia z kwiatowo-drzewną kompozycja zapachową, która jest uwodzicielska i bardzo zmysłowa. Ta część perfumy to istna petarda, która jest dość mocna, więc idealnie nadaje się na wieczorne wyjścia nawet w okresie wiosenno-letnim.
Często używałam tych perfum samodzielnie, ale równie często je ze sobą miksowałam.
I muszę Wam powiedzieć, że z tej mieszanki wychodzi naprawdę wulkan oryginalnego i trwałego zapachu, który rewelacyjnie utrzymuje się na skórze czy ubraniu. Eve Duet to przepiękne wręcz oszałamiające połączenie dwóch ekskluzywnych kompozycji zapachowych w jednym flakonie. Na plus zasługuje również bardzo pomysłowe i oryginalne opakowanie, które jest też zarazem bardzo nowoczesne i eleganckie.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
TAK




Avon, Little Black Dress Weekend, Woda Perfumowana (50 ml)
Nuty głowy - brazylijska pomarańcza, cytryna, mandarynka
Nuty serca - kwiat pomarańczy, osmanthus, różowy pieprz
Nuty bazy - bursztyn, paczuli, piżmo
Uwielbiam perfumy Little Black Dress, więc tym chętniej przetestowałam te z serii Weekend. Little Black Dress Weekend tworzą kwiatowo-szyprową kategorię zapachową, czyli aromat dość słodki, świeży ale też wyrazisty i ciut mocniejszy. Pomimo swojej intensywności zapach jest bardzo przyjemny i nie nachalny, idealny zarówno do stosowania w ciągu dnia, jak i na wieczorne wyjścia. Znakomite do stosowania o każdej porze roku. Little Black Dress Weekend to zapach bardzo dziewczęcy i myślę, że przypadnie do gustu przede wszystkim młodym kobietom. Perfumy są wydajne i bardzo trwałe, zapach utrzymuje się na ciele i ubraniach kilka dobrych godzin. Flakonik jest prosty, lecz właśnie w tej swojej prostocie aż uroczy i ślicznie prezentuje się na mojej toaletce.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
TAK

Avon, Little Sequin Dress, Woda Perfumowana (50 ml)
Nuty głowy - mandarynka, mango
Nuty serca - egzotyczne nuty kwiatowe, gardenia
Nuty bazy - bursztyn, drzewo sandałowe, piżmo
Kolejny zapach z serii Little Black Dress, tym razem o kwiatowo-orientalnej nucie zapachowej. Little Sequin Dress to taki słodki, landrynkowy i lekko świeży zapach, który niestety jednak niczym specjalnym nie wyróżnia się spośród innych na mojej toaletce. Nie ma tutaj nuty dominującej, co sprawia, że Little Sequin Dress to woda o zwykłym i nudnym zapachu. Little Sequin Dress to taki zapach do stosowania od czasu do czasu używać, bo choć sam w sobie nie jest dla mnie jakiś odrzucający, to przede wszystkim te perfumy swoim nijakim zapachem nie zachęcają do częstego stosowania. Muszę przyznać szczerze, że ten zapach to nic szczególnego i nie warto sobie zawracać nim głowy, bo faktycznie istnieją dużo lepsze perfumy jak za tę cenę. Na plus zasługuje trwałość wody oraz ich ładny, klasyczny flakonik.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
NIE


Bruno Banani, Pure Women, Woda toaletowa (40 ml)



Nuty głowy - czarna porzeczka, frezja, zielona mandarynka
Nuty serca - cyklamen, mango, piwonia
Nuty bazy -  bursztyn, wanilia
Pure Women od Bruno Banani to jedna z moich wód toaletowych, nawet pomimo tego, że za wodami toaletowymi nie przepadam. Ten zapach jest bardzo dziewczęcy, energetyczny, pociągający, zmysłowy, uwodzicielski i jak dla mnie krótko mówiąc - obłędny! Ma w sobie ten pazur, którego zawsze tak doszukuję się w zapachach. Pomimo swojej słodkości zapach nie jest mdły czy duszący, jest to taka lekka słodycz przełamana goryczką czarnej porzeczki. Do stosowania o każdej porze dnia i o każdej porze roku, ja jednak lubię ich używać szczególnie w okresie wiosenno-letnim. Myślę, ze jest to woda toaletowa, która spodoba się przede wszystkim młodym kobietom. Jak na wodę toaletową zapach jest dość trwały (dokładnie średnio trwały), a same perfumy są zamknięte w ślicznym, różowym flakoniku o wygodnym kształcie. Niestety od samego początku spadało mi zamknięcie buteleczki, które w końcu totalnie się gdzieś zgubiło.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
TAK


Perfumeria Neness, Zapach inspirowany La Vie Est Belle Lancome (22 ml)



Zapach Lancome La Vie Est Belle to jeden z moich wymarzonych zapachów. Niestety jest dość drogi (30 ml kosztuje ok. 190 zł), więc bardzo ucieszyłam się, kiedy perfumetka znalazła się w jednym z ShinyBoxów. Faktycznie swoim zapachem jest identyczna jak La Vie Est Belle od Lancome, czyli jest to aromat bardzo intrygujący i oryginalny, ale też elegancki i niezwykle kobiecy. Zapach jest naprawdę boski, czuję tutaj głównie irys, jaśmin i wanilię. Jest to dość słodki zapach, więc dla mnie po prostu ideał! Taka perfumetka to naprawdę fajna opcja, bo przed zakupem "w ciemno" jakiejś drogiej perfumy czy wody toaletowej można ją najpierw przetestować, właśnie dzięki takiej perfumetce. Zapach jest też niewielkich rozmiarów, więc na pewno zmieści się choćby w najmniejszej damskiej torebce. Jedynym minusem produktu może być jego trwałość, bo niestety perfumetka jest kompletnie nietrwała i już po ponad godzince nie ma po niej śladu.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie?
NIE