Taka ja...


I don't want a perfect life, I want a happy life.


"Zacznij doceniać szczegóły. Poranną kawę, dobrą książkę, zachwycającą piosenkę, wzruszający film. Znajdź szczęście w uśmiechu przechodnia, zdanym kolokwium, ciepłym głosie mamy. Doceniaj każdą sekundę. Uwierz w siebie. Uwierz, że marzenia się spełniają. I chociaż to trudniejsze niż ciągłe marudzenie to jest to warte wysiłku. Nikt nie uczyni Cię szczęśliwym, jeśli najpierw nie odnajdziesz szczęścia w sobie."
— "Zaklinaczka Słów"

poniedziałek, 9 września 2019

To już jest koniec, nie ma już nic, czyli projekt denko styczeń-sierpień 2019|Produkty do makijażu


Cześć Kochani!

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam produkty do makijażu, które wydenkowałam na przestrzeni ostatnich 8 miesięcy.

Dajcie znać, które produkty znacie i lubicie, a które w ogóle się u Was nie sprawdziły.


L`Oreal Paris, Infallible, Mattifying Base Primer, Matująca baza pod makijaż



O bazie Loreal'a naczytałam się samych pozytywnych opinii i postanowiłam ją przetestować na swojej kapryśnej, mieszanej cerze. Baza jest dość droga (kosztuje ok. 60 zł) więc polowałam na nią w Rossmanie na promocji -55% no i udało się. Do kosmetyków tego typu podchodzę bardzo sceptycznie, bo nie udało mi się jeszcze trafić, na coś, co w pełni by mi odpowiadało. Zawsze zaczynam testować jakieś bazy, ale po kilku użyciach oddaje je znajomym, bo okazuje się, że to albo konsystencja nie taka, albo oczywiście efektu brak.  Tutaj, choć naczytałam się, że baza jest naprawdę super, mimo wszystko również podeszłam do niej dość ostrożnie. Jednak już po pierwszym użyciu okazało się, że ta baza to właśnie to, czego szukałam. Kosmetyk ma genialną, szybko wchłaniającą się konsystencję, która sprawia, że zaraz po nałożeniu twarz jest zmatowiona i bardzo gładka. Idealnie współgrał ze wszystkimi moimi podkładami, nie było problemu, żeby jakiś fluid się rolował czy po prostu nie chciał się na tej bazie równomiernie rozprowadzać. Podkład utrzymał się na twarzy (oczywiście po utrwaleniu pudrem matującym) praktycznie cały dzień bez żadnych poprawek, także naprawdę WOW. Baza świetnie matuje skórę i bez problemu poradziła sobie z moją świecącą się skórą w strefie T. Nie zapycha, aczkolwiek bazy nie używałam też na co dzień, tylko na takie ważniejsze wyjścia/spotkania.  Z pewnością jest to mega dobry produkt godny polecenia. Cena regularna może trochę przerażać, tym bardziej jak na taką niewielką pojemność (20 ml), ale warto polować na nią na różnych promkach. Pomimo jednak niewielkiej pojemności, kosmetyk jest bardzo wydajny i faktycznie spełnione są tutaj wszystkie obietnice producenta.
Czy polecam ten produkt?
TAK




L’Oréal Paris, Infallible, 24H-Matte (kolor 11 - Vanilla)
Uwielbiam!
Zalety:
+ konsystencja - gęsta, jednak rozprowadza się bez najmniejszego problemu, zarówno za pomocą gąbeczki, pędzla czy po prostu samymi palcami
+ podkład idealny do cer problematycznych i wymagających - polecam dziewczynom z cerą problematyczną, mieszaną i skłonną do błyszczenia w strefie T,
+ bardzo mocne krycie,
+ podkład jest trwały, wiadomo, nie jest to mat przez 24 h jak obiecuje producent, ale przez ok. 8-10 h na pewno,
+ nie ciemnieje,
+ nie zbiera się w zmarszczkach i ścierał się jedynie w miejscach newralgicznych czyli u mnie na nosie i to tylko wtedy, kiedy miałam katar i nos przecierałam chusteczką higieniczną,
+ dopasowuje się do kolorytu cery i nie tworzy efektu maski,
+ duża gama kolorystyczna, odcienie nawet dla totalnych bladziochów,
+ nie zapycha,
+ praktyczna, plastikowa i miękka tubka, nie ma więc problemu z wydobyciem kosmetyku co dodatkowo ułatwione jest też przez charakterystyczny "dziubek", dodatkowo przez swoje lekkie opakowanie kosmetyk świetnie sprawdza się na wyjazdach.
Wadą produktu może być cena w drogeriach stacjonarnych (ok. 60 zł), jednak na tych internetowych dostaniemy go już za ok. 30 zl.
Czy polecam ten produkt?
TAK

L’Oréal Paris, True Match, Super - Blendable Foundation, Podkład dopasowujący się do skóry (odcień 2 N - Vanilla)Jest to podkład rozświetlający i o wiele lżejszy niż jego wszyscy wyżej opisani poprzednicy. Podkład ma dość rzadką konsystencję i średnie krycie, dlatego używałam go wyłącznie wtedy, kiedy moja skóra wyglądała nienagannie i chciałam po prostu wyrównać jej koloryt. Idealny dla cer suchych i normalnych, przy mojej mieszanej wymaga dodatkowego utrwalenia i przypudrowania. Świetnie współgrał ze wszystkimi moimi kremami pod makijaż, nie rolował się i nie wchodził w zmarszczki czy w załamania.  Przez swoją lekkość na twarzy jest po prostu niewyczuwalny. Fajnie stapia się ze skórą i daje ładne, świeże i maksymalnie naturalne wykończenie makijażu, bez efektu maski. Nie zapycha i nie wysusza skóry. Nie ciemniej. Jego jedyną wadą może być właśnie trwałość, ale wszystko zależy od rodzaju naszej cery. Nie uważam, żeby był to dobry podkład dla cer mieszanych, gdzie mamy problem z szybko przetłuszczającą się strefą T, jednak mimo wszystko ja bardzo lubię go używać, bo w podkładach do takich właśnie mieszanych cer, brakuje mi tej lekkości. Jeśli jednak macie cerę mieszaną (ale w dobrym stanie, bez większych niedoskonałości) i dodatkowo po jego aplikacji zastosujecie jeszcze fajny puder, to efekt jest naprawdę genialny. W takim zestawieniu sprawdza się u mnie naprawdę super!
Czy polecam ten produkt?
TAK




Bourjois 123 Perfect Foundation, podkład ujednolicający (odcień N°53 - Beige clair)
Tak jak pisze producent, Bourjois 123 Perfect ma za zadanie maskować i korygować niedoskonałości oraz ujednolicać cerę aż do 16 godzin. Dodatkowo, jego formuła łączy 3 korygujące pigmenty, które mają za zadanie usuwać wszelkie mankamenty cery. Żółte pigmenty mają zwalczać sińce pod oczami tak, by spojrzenie było wypoczęte, fiołkowe mają dodać cerze blasku, a zielone zwalczyć zaczerwienienia.
Ponadto podkład ma być na skórze niewyczuwalny i niewidoczny oraz rewelacyjnie się z nią stapiać. A jak jest w rzeczywistości... Bourjois 123 Perfect Foundation to na pewno podkład o średnio lekkiej, ale bardo dobrze kryjącej formule. Jest to idealny podkład  dla osób borykających się z cera mieszaną i niedoskonałościami. Podkład ma bardzo dobre krycie, które dodatkowo bez problemu możemy budować, by zasłonić ewentualne mankamenty naszej skóry. Tak jak obiecuje producent, podkład faktycznie doskonale je maskuje  - świetnie kryje drobne, jak i większe niedoskonałości czy zaczerwienienia twarzy. Jeśli chodzi o sińce pod oczami to z nimi podkład radzi sobie jednak tak średnio, może też dlatego, że u mnie są one dość spore i nie obejdzie się bez korektora. Mimo wszystko wydaje się mi jednak, że fajnie poradzi sobie z tymi mniejszymi. Kolejną zaletą produktu,  a nie tylko czczą obietnicą producenta, jest fakt, że podkład jest na skórze niewyczuwalny, niewidoczny i rewelacyjnie się z nią stapia. Dodaje skórze takiego naturalnego blasku (rozświetlenie) i nie tworzy efektu maski. Na mojej skórze, po ok. 4 godzinach zaczyna się świecić się w strefie T i potrzebuje dodatkowego przypudrowania. Nie ściera się z nosa i brody. Ma bardzo ładny, delikatny, nienachalny zapach. Świetnie współgrał ze wszystkimi moimi kremami pod makijaż, nie roluje się i nie zapycha. Jedynym jego minusem jest fakt, iż po czasie lekko oksyduje, więc przed zakupem trzeba się dobrze zastanowić nad wyborem odpowiedniego koloru. Ja swoją przygodę rozpoczęłam z Bourjois 123 Perfect Foundation w kolorze N°54 Beige, ale wtedy nie wiedziałam jeszcze, że podkład ciemnieje i teraz zawsze biorę już ten w kolorze N°53 - Light Beige.
Czy polecam ten produkt?
TAK

Eveline Cosmetics, Liquid Control HD (odcień 020 - Rose Beige)
Co tu dużo pisać, ten kosmetyk po prostu KOCHAM CAŁYM SERCEM!
Jest to mój ulubieniec, który idealnie nadaje się do stosowania na co dzień. Szukałam podkładu do cery mieszanej, który poradzi sobie ze świeceniem strefy T, a jednocześnie będzie miał lekką konsystencję i będzie dawał naturalny efekt, matowe wykończenie oraz zapewni mi świetną trwałość. To wszystko znalazłam właśnie w tym produkcie, który dodatkowo kupimy za naprawdę rozsądną cenę (ok. 35 zł, jeszcze taniej dostaniemy go oczywiście w drogeriach internetowych i ja najczęściej kupuję go właśnie w taki sposób). Na twarzy wygląda cudownie! Podkład jest mega trwały i ma genialne krycie, które dodatkowo bez problemu możemy budować. Przez swoją lekkość jest niewyczuwalny na skórze. Doskonale się z nią stapia, nie wchodzi w zmarszczki czy w załamania. Daje ładne, świeże i naturalne wykończenie makijażu, bez efektu maski. Nie ciemniej, nie wysusza skóry i nie zapycha jej. Bardzo podoba się mi też sposób w jaki się go nakłada na twarz. Aplikator w formie pipetki to dla mnie prawdziwy sztos! Nie musimy brudzić sobie rąk, nakładamy go po prostu od razu na twarz, a później w ruch idzie gąbeczka lub pędzel i makijaż wykonany.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Maybelline, Fit Me, Matte+Poreless, podkład matujący (odcień 130 - Buff Beige)



Zalety:
+ podkład  o dobrym kryciu - bez problemu zakrywa zaczerwienienia i mniejsze niedoskonałości,
+ podkład ma fajną, lekko zastygającą konsystencję i matowe wykończenie,
+ nie wchodzi w załamania i nie tworzy efektu maski, ładnie stapia się ze skórą i się na niej nie odznacza, przy tym wygląda też świeżo i zdrowo,
+ nie obciąża i nie zapycha, idealny do stosowania na co dzień,
+ bardzo trwały - nie ściera się i utrzymuje się 8-10 h, po tym czasie zaczyna się lekko świecić, ale wystarczy go przypudrować i wszystko jest już ok,
+ można nakładać go zarówno gąbeczką, pędzlem czy po prostu palcami,
+ duża gama kolorystyczna,
+ praktyczna, plastikowa i miękka tubka, nie ma więc problemu z wydobyciem kosmetyku, dodatkowo przez swoje lekkie opakowanie kosmetyk świetnie sprawdza się na wyjazdach,
+ idealny do cery tłustej i mieszanej (nie polecam raczej dla cery suchej, bo może za bardzo podkreślać suche skórki)
+ cena (ok. 30 zł), w drogeriach internetowych jest jeszcze tańszy i możemy dostać go już za 15 zł.
Wady:
- mógłby być bardziej kryjący, bo ja akurat lubię takie naprawdę mocne krycie,
- czasami miałam wrażenie, że ciemnieje.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Avon, Extra Lasting, Supertrwały podkład (odcień Medium Beige)




Zalety:
+ jak dla mnie największą zaletą tego pokładu jest to, że po jego nałożeniu cera jest rozpromieniona, wygląda na zrelaksowaną i zdrowszą - świetnie potrafi ukryć oznaki zmęczonej cery,
+ nie roluje się i nie waży się na kremie,
+ nie zapycha,
+ nie miałam jakichkolwiek problemów z jego nakładaniem (palcami), nie pozostawiał u mnie żadnych plam,
+ naturalny efekt krycia - dobrze wtapia się w skórę przez co nie powoduje powstawania efektu maski,
+ nie wysusza i nie podkreślał suchych skórek,
+ fajna konsystencja, która nie jest ani za rzadka, ani za gęsta,
+ ładny, bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny zapach,
+ nie ciemnieje,
+ wydajny,
+ pompeczka ani razu się nie zacięła.
Wady:
- podkład zapewnia średni mat - nie zakrywa większych niedoskonałości czy zaczerwień skóry,
- super trwały to on na pewno nie jest, z jego trwałością jest naprawdę średnio i jak za taką cenę (kosztuje ok. 30 zł) można mieć coś o niebo lepszego. Trwałość w podkładach jest dla mnie najważniejsza i skoro w tym przypadku jest ona tak słaba, to nie zamierzam Wam polecać tego produktu.
Czy polecam ten produkt?
NIE


Paese, Pielęgnacyjny krem koloryzujący DD (kolor 3N - Sand)



Ojejku, jak ja polubiłam ten krem! Sama jestem zaskoczona, że produkt tak mi się spodobał, bo naprawdę nie przepadam za kremami BB, CC czy DD, a tutaj taka miłość.
Idealny produkt, który polecam szczególnie w upalne dni lata, kiedy nie chcemy wykonywać mocnego makijażu, ale mimo wszystko chcemy wyglądać nienagannie. Ten krem sprawi, że nasza skóra będzie ujednolicona, nawilżona i pełna blasku, a przy tym będzie też będzie prezentować się bardzo naturalnie i zdrowo. Krem ma gęstą, treściwą konsystencję, bardzo dobrze nakłada się go zarówno palcami jak i gąbeczką. Trzyma się bardzo dobrze, nawet na mojej mieszanej cerze. Owszem, delikatnie znika w ciągu dnia, ale robi to równomiernie. Ja lubiłam go sobie dodatkowo delikatnie utrwalić pudrem, ale bez pudru też daje radę. Bardzo dobrze współgrał też ze wszystkimi moimi bronzerami, różami czy rozświetlaczami. Nie ciemnieje, nie zapycha i nie tworzy efektu maski. Plus także za filt SPF30. Polecam szczególnie osobom, które nie mają problemów z cerą i niedoskonałościami, bo ten produkt na pewno nie przykryje takich mankamentów. Ja swoją próbeczkę (5 ml) miałam na ok. 4-5 użyć, można więc przyznać, że produkt jest na pewno bardzo wydajny.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Catrice, Liquid Camouflage, High Coverage Concealer, Korektor (odcień 010 - Porcellain oraz 020 - Light Beige)



Korektor, który przekonał mnie do siebie przede wszystkim świetnym kryciem. Produkt ma średnio gęstą formułę, co sprawia, że przyjemnie się z nim pracuje. Po nałożeniu momentalnie zastyga, dzięki czemu jest bardzo trwały, utrzymuje się na twarzy przez cały dzień i fajnie się z nią stapia. Idealnie nadaje się do przykrywania różnego rodzaju niedoskonałości czy jako baza pod cienie. Stosowany pod oczy był czasami za ciężki i potrafił w tamtych okolicach wchodzić w załamania. Nie ściera się i ogólnie, poza okolicami oczu, nie zbierał się u mnie w załamaniach. Nie ciemniej. Ja stosuję go przede wszystkim na większe wyjścia niż tak na co dzień. Ma wygodny aplikator i jest bardzo wydajny. Nie można też przyczepić się do opakowania - widzimy, ile produktu nam pozostało, napisy się nie ścierają, a opakowanie przetrwało w nienaruszonym stanie, choć upadł mi chyba z milion razy. No i ta rewelacyjna cena (ok. 16 zł).
Czy polecam ten produkt?
TAK


Maybelline, Instant Anti Age Eraser, Korektor (odcień 01 - Light)



Jeden z moich ulubionych korektorów. Jest lekki, ale mimo tego ma przegenialne krycie. Mam dosyć duże cienie pod oczami, wynikające przede wszystkim ze zmęczenia i niewielkiej dawki snu, a ten korektor to wprost ideał jeśli chodzi o wygładzenie skóry i krycie zasinień w tych okolicach. Doskonale stapia się ze skórą, nie wchodzi w zmarszczki czy w załamania. Wygląda świeżo i maksymalnie naturalnie mimo swojego porządnego i trwałego krycia. Niejednokrotnie posłużył mi też w dni, kiedy nie wykonywałam pełnego makijażu, a zależało mi tylko na zakryciu cieni pod oczami czy lekkim ujednoliceniu kolorytu skóry. W takim przypadku sprawdzał się również genialnie, a jego odcień nie odcinał się od koloru mojej skóry, dlatego myślę, że odcień 01 to taki fajny, neutralny kolor. Nie ciemnieje i nie wysusza skóry. Nie roluje się. Idealny zarówno na co dzień, jak i na większe wyjścia.
Kolejny plus także za wydajność. Używam go praktycznie codziennie i kosmetyk wystarcza mi na ponad 2 miesiące użytkowania. Dodatkowo opakowanie i ten sposób w jaki się go aplikuje pozwala nam na całkowite wykorzystanie produktu do ostatniej kropelki oraz systematycznie kontrolować, ile produktu nam jeszcze pozostało. Korektor ma rewelacyjny aplikator w kształcie miękkiej gąbeczki, która dozuje idealną porcję kosmetyku. Z tego co czytałam, ten gąbeczkowy aplikator wzbudza wiele kontrowersji, ze względu na swoją niehigieniczność. Może faktycznie, jeśli ktoś stosuje go na różne zanieczyszczone niedoskonałościami partie twarzy, to może to być niehigieniczne, ja używam go wyłącznie pod oczy czy na naczynka, więc nie mam z tym większego problemu.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Lovely, Liquid Camouflage, Kryjący korektor w płynie (odcień 01 - Soft)



Ten korektor to intensywnie kryjący kamuflaż z dość dużym, ale wygodnym aplikatorem.
Jestem posiadaczką naprawdę bladej cery, więc odcień 1 jest naprawdę jasny i dla mnie wręcz idealny. Korektor ma fajną lekką, lecz dobrze kryjącą konsystencję. Korektor jest naprawdę trwały i mocno kryjący, spokojnie może być stosowany samodzielnie, bez podkładu. Dla niektórych może on się wydawać zbyt ciężki, ja jednak lubię takie mocne krycie. Korektor nie ciemniej i nie podkreśla suchych skórek, potrafi się jednak czasami zbierać w załamaniach, przez co też średnio polecam go pod oczy. Produkt dość szybko się także kończy, więc jeśli chodzi o wydajność to jest tak sobie. Jednak cena wynagradza te niewielkie mankamenty (kosztuje ok. 14 zł) i zachęca do dalszego używania.
Czy polecam ten produkt?
TAK


L’Oréal Paris, True Match, korektor (odcień 3N Beige Creme)



Produkt ma rzadką, lekką konsystencję i zgrabne opakowanie z genialnym aplikatorem. Jest to korektor, który świetnie sprawdzi się u osób nie mających problemu z niedoskonałościami czy zaczerwieniami, czyli raczej dla posiadaczy cery normalnej. Produkt rewelacyjnie rozjaśnia skórę pod oczami, ale nie maskuje cieni.
Ja najczęściej używałam go w te dni, kiedy nie robiłam pełnego makeup'u, kiedy zależało mi tylko na tym, aby wyrównać koloryt skóry i nadać jej delikatnego blasku. Bardzo fajnie stapia się ze skórą, ale niestety nie jest to trwały kosmetyk. Ścierał się i czasami zbierał się w załamaniach i podkreślał suche skórki, choć sam skóry nie wysuszał. Kolejnym razem już go nie kupię. Wolę zainwestować w inny, lepszy produkt, który będzie trwalszy i będzie miał przede wszystkim lepsze krycie.
Czy polecam ten produkt?
NIE


Rimmel, Insta Fix&Matte, Puder transparentny



Ten puder można określić jednym krótkim stwierdzeniem - "Efekt WOW, trwałość kiepsko". I to naprawdę wystarczy, żeby już wiedzieć, jak sprawuje się ten kosmetyk. No ale po kolei. Opakowanie klasyczne, bardzo wygodne w użytkowaniu, brakuje mi tutaj może tylko lusterka. Poza tym ogromny plus za wygląd wizualny samego pudru, który jest tłoczony we wzór hashtagów i ma ładny, subtelny zapach. Produkt doskonale matuje naszą skórę, ale niestety efekt utrzymuje się tylko 4-5h i po tym czasie potrzebuje już poprawki. Mimo tego, świetnie scala makijaż i matowi, dając efekt idealnego wygładzenia skóry. Nie jest to taki tępy, ale zdrowy mat. Sprawnie wtapia się w skórę, nie zbiera się w załamaniach i nie pozostawia efektu pudrowatości. Wykończenie makijażu po prostu WOW! Może odrobinę bielić cerę, szczególnie wtedy, kiedy nałożymy go za dużo, jednak dla  mnie nie stanowiło to jakiegoś większego problemu. Myślę, że może być to idealny puder dla osób z cerą normalną bądź suchą, w przypadku mojej mieszanej nie jest tak trwały jakbym chciała. Jednak ze względu na to, jakie efekt daje, na pewno pojawi się w mojej kosmetyczce jeszcze nie raz, tym bardziej, kiedy nie będzie mnie stać na jego idealny zamiennik, którego recenzję macie pod spodem.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Rimmel, Match Perfection, Silky Loose Face Powder, Sypki puder transparentny



Puder, który totalnie skradł moje serce i na zakup którego na pewno skuszę się przy najbliższej akcji promocyjnej w Rossmannie :)
Zalety:
+ idealnie dopasowuje się do skóry będąc naturalnym wykończeniem makijażu, sprawia, że jest ona pięknie wygładzona,
+ doskonale współgrał ze wszystkimi moimi podkładami, nie "ciastkuje się" i nie podkreśla skórek,
+ rewelacyjny dla mojej mieszanej cery - genialnie matuje strefy zbyt przetłuszczające się, ale tak jak wspomniałam wcześniej, wygląda przy tym bardzo naturalnie i nie nie ma tu mowy o jakimkolwiek tępym macie,
+ bardzo trwały - zgodnie z obietnicami producenta utrzymuje się do 8 godzin,
+ idealny do bakingu i do  aplikowania także w delikatnych okolicach oczu - nie wchodzi w zmarszczki i załamania, doskonale utrwala korektor,
+ nie zapycha porów, nie wysusza, nie podrażnia,
+ równomiernie się rozprowadza, nie ma jakiegokolwiek problemu z jego aplikacją,
+ ma bardzo ładny, delikatny zapach (jak dla mnie taki ciasteczkowy),
+ wydajny i ma poręczne opakowanie, ale puszków z pudrów w ogóle nie używam, więc od razu go wyrzuciłam,
+ ma ładny kolor, niby transparentny a jednak bezowy, dzięki czemu nie bieli twarzy.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Rimmel, Stay Matte Pressed Powder (odcień 001 - Transparent)



Zdecydowanie to mój faworyt wśród pudrów. Idealny zarówno dla cery tłustej, jak i mieszanej. Mam cerę skłonną do świecenia w strefie T, a ten produkt matowi moją twarz na kilka godzin (nawet do 8 h). Doskonale kryje niedoskonałości. Rewelacyjnie stapia się ze skórą i nie tworzy efektu maski. Świetny do stosowania na co dzień - do pracy czy do szkoły. Ma bardzo ładny, delikatny zapach. Nie kruszy się, jest dobrze sprasowany. Jego ogromną zaletą jest także to, że się nie roluje, nie waży i nie zapycha.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Makeup Revolution, I Love Makeup, Blushing Hearts, Triple Baked Blusher, Potrójny wypiekany róż do policzków



Najlepszy róż w kamienieniu jaki kiedykolwiek miałam. Nazwałabym go nawet
różo-rozświetlaczem, bo kosmetyk zawiera delikatnie rozświetlające drobinki, dające ładne, naturalne wykończenie makijażu. Serduszko składa się z trzech odcieni i każdy z nich może być aplikowany pojedynczo lub łącznie, ja za każdym razem wszystkie kolorki mieszałam ze sobą, dzięki czemu uzyskiwałam odpowiedni dla mnie kolor.
Zalety:
+ przeurocze opakowanie w kształcie serduszka,
+ kosmetyk ma ciekawą i przyjemną konsystencję, która nie jest ani sucha ani też taka typowo kremowa,
+ produkt jest bardzo dobrze napigmentowany,
+ róż zawiera delikatnie rozświetlające drobinki, które naturalnie wykończają makijaż, sprawiając tym samym, że skóra wygląda na wypoczętą i bardziej promienną, nie mienimy się jak kula dyskotekowa,
+ łatwo się go aplikuje i z łatwością się z nim współpracuje, nie robi plam, nie osypuje się i nie podkreśla suchych skórek,
+ jest bardzo trwały - spokojnie utrzymuje się do 6 godzin, pod koniec dnia ten "glow" jest już faktycznie mało zauważalny, ale mimo wszystko róż nie ściera się tak całkowicie,
+ róż jest bardzo zbity, dzięki czemu nie pokruszył się ani razu, kiedy upadł mi na kafelki,
+ kosmicznie wydajny (miałam go przez ok. rok czasu i używałam go za każdym razem, kiedy robiłam makijaż), łatwo dostępny, a przy tym też bardzo tani - kosztuje ok. 20 zł
Czy polecam ten produkt?
TAK


Diadem, Róż do policzków (odcień 03)



Niestety róż kompletnie nie przypadł mi do gustu. Czytałam o nim całą masę pozytywnych opinii, byłam więc przekonana, że świetne sprawdzi się i u mnie, ale zawiodłam się na całej linii. Po pierwsze kolor 03 to odcień totalnie nie dla mnie - okazał się być za jasny i zbyt delikatny, a ja mimo wszystko lubię jak na tych policzkach widać jakiś kolorek. Po drugie - trwałość. Kiedy już faktycznie udało mi się uzyskać jakiś tam kolor na tych policzkach, to okazywało się, że już max po 2 h róż kompletnie się ścierał i nie było już po nim najmniejszego śladu. Po trzecie nie podobało mi się to, że róż był taki suchy i założę się, że gdybym miałam przesuszoną skórę właśnie na policzkach, to kosmetyk z pewnością by ją podkreślał. Po czwarte produkt okazał się być bardzo słabo wydajny i przy codziennym użytkowaniu wykończył mi się w dosłownie 2 miesiące. Nie mogę w tym kosmetyku znaleźć jakichkolwiek plusów, więc i Wam nie mogę go polecić.
Czy polecam ten produkt?
NIE


Avon, True Colour, Poczwórne cienie do powiek (kolor Mocha Latte)



Uwielbiam te cienie i Wam też je jak najbardziej polecam. Są bardzo trwałe, nie osypują się, a w gamie kolorystycznej znajdziemy całą masę pięknych kolorów, zaczynając od typowych nudziaków (takich jak właśnie mój odcień - Mocha Latte), kończąc na odcieniach bardziej szalonych. Łatwo się z nimi współpracuje, doskonale się blendują, można ich używać zarówno na mokro jak i sucho. Genialnie sprawdzają się także jako produkt do wypełniania i przyciemniania brwi i w tym przypadku ja lubię używać ich przede wszystkim na mokro. Bardzo często są w promocyjnej cenie i wtedy możemy dorwać je za max 22 zł. Do cieni dołączony jest maleńki pędzelek (gąbeczka), którym jednak beznadziejnie nakłada się cienie i ja zawsze od razu go wyrzucam do śmietnika, bo jak dla mnie jest on tutaj totalnie zbędny.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Wibo, Queen Size, Maximum Volume Mascara, Tusz do rzęs



Uwielbiam tusze do rzęs z silikonowymi szczoteczkami, więc kiedy zobaczyłam, że tutaj mam do czynienia ze zwykłą, typową szczoteczką, podeszłam do niego dość sceptycznie.
Zalety:
+ przepiękny odcień intensywnej czerni, który sprawia, że rzęsy nabierają głębi,
+ świetnie wydłuża, precyzyjnie rozdziela i pogrubia rzęsy, a oprócz tego je podkręca,
+ nie kruszy się i spokojnie przetrwa w nienaruszonym stanie cały dzień,
+ nie skleja rzęs,
+ cena (kosztuje ok. 16 zł),
+ wydajność,
+ trwałe opakowanie o eleganckiej kolorystyce złota i czerni, napisy nie ścierają się.
Wady:
- brak silikonowej szczoteczki
Czy polecam ten produkt?
TAK


Ados, Perfect Beauty, Mascara Zoom Lash, Extreme Black, Tusz do rzęs nadający objętość



Zalety:

+ przepiękny odcień intensywnej czerni,
+ fajnie wyprofilowana, silikonowa szczoteczka, która dokładnie rozdziela rzęsy,
+ malując rzęsy ostrożnie uzyskujemy idealne wydłużenie i lekkie pogrubienie,
+ cena (kosztuje ok. 7 zł),
+ wydajność.
Wady:
- dość gęsta konsystencja kosmetyku może sprawiać, że podczas malowania możemy je posklejać,
- nałożony w zbyt dużej ilości może się rozmazywać lub osypywać,
- dostępność - w tym momencie nie widziałam aby można było go gdziekolwiek kupić,
- szkoda, że napisy z opakowania starły się tak szybko, przez co teraz opakowanie wygląda brzydko i nie estetycznie.
Czy polecam ten produkt?
NIE


Avon, Ultra Glimmerstick Lip Liner, Konturówka do ust (kolor True Red)



Konturówki do ust z Avonu są jednymi z moich ulubionych. Kredka ma wygodne opakowanie i przez to, że jest wysuwana, nie trzeba jej temperować. Nie wysusza ust (a konturówką wypełniałam też całe usta, które zresztą wyglądały przepięknie!)  i utrzymuje się na nich naprawdę długo, mimo picia i jedzenia. Nie łamie się i nie rozmazuje. Wykończenie było lekko matowe ale jedwabiste. Plusem jest też cena (zazwyczaj w katalogu można dostać ją za ok. 10,00 zł) i mega wydajność, mnie wystarczyła na pół roku użytkowania.
Czy polecam ten produkt?
TAK


Vaseline, Rosy Lips, Regenerujący balsam do ust



Przecudowny produkt o przepięknym słodko-kwiatowym zapachu. Idealny szczególnie w okresie zimowym, kiedy nasze usta narażone są na mrozy i bardzo niską temperaturę. Balsam głęboko nawilża, regeneruje i odżywia spierzchniętą skórę ust, sprawiając, że staje się ona cudownie miękka i wygładzona. Nie pozostawia tłustej, lepiącej się i nieprzyjemnej warstwy. Vaseline dzięki dodatkowi różowego barwnika sprawia, że usta uzyskują śliczny, naturalny koloryt, balsam sprawdzi się więc też świetnie na co dzień jako taki delikatny błyszczyk. Jedynym minusem kosmetyku jest opakowanie - czasami odkręcało się je naprawdę ciężko, dodatkowo to dłubanie palcem w pojemniczku też nie należy do zbyt higienicznych i zresztą najprzyjemniejszych, szczególnie kiedy jesteśmy gdzieś w trasie i nie mamy możliwości umycia dłoni...
Czy polecam ten produkt?
TAK


Delia, Balsam do ust w sztyfcie, Sun Fun SPF 25



Jedna z najlepszych pomadek ochronnych jakie miałam okazję używać. Ta pomadka to idealny przykład tego, że niska cena (ok. 8 zł) nie musi oznaczać gorszej jakości. Pomadka ma bardzo ładnym lekko owocowy zapach i rewelacyjnie nawilża usta. Świetnie radzi sobie ze spierzchniętymi i doszczętnie przesuszonymi ustami. Miałam moment, kiedy chłodne powietrze i klimatyzacja w pracy kompletnie przesuszyły mi usta. Dzięki tej pomadce już po 3 dniach były one totalnie zregenerowane i odżywione, a o jakichkolwiek suchych skórkach nie było już mowy. Dodatkowo wykonanie tego kosmetyku to prawdziwy sztos! Często zdarzało się mi w takich pomadkach, że wrzucona ona gdzieś na dno torebki, gubiła zakrętkę. Tutaj nie miałam z tym do czynienia i wszystko pozostawało na swoim miejscu. Ponadto samo opakowanie jest wykonane z bardzo trwałego plastiku i nie skłamię, jeśli napiszę, że pomadka upadła mi na kafle z ponad 30 razy! Wszystkie te upadki przeżyła, opakowanie jest w stanie nienaruszonym, chociaż za każdym razem, podnosiłam ją z ciężkim sercem, żeby tylko się nie zawieść... Opakowanie całe, nie połamane, a na dodatek i sama pomadka w środku nie była też złamana czy chociażby "rozciapkana". Kompletnie nie mam się do czego przyczepić, jestem wręcz nią zachwycona!
Czy polecam ten produkt?
TAK


Lovely, K'Lips, Płynna matowa pomadka do ust Lovely Lips



Pomadka, która cieszy się tak ogromną popularnością, że na pewno nikomu nie trzeba jej przedstawiać. Sprzedawana jest w zestawie z konturówką, jednak to pomadkę wydenkowałam najszybciej. Produkt ma fajną trwałość, nie jest to może taka trwałość całodniowa, ale póki nie zjemy czegoś bardziej tłustego, możemy być pewni, że pozostanie ona na naszych ustach. Pomadka ma doskonałe krycie i daje cudowne matowe wykończenie. Nie wysusza ust i nie podkreśla suchych skórek. Łatwo się ją nakłada i ma również bardzo ładny, coś jakby śmietankowy zapach :) Kiedy pomadka się ściera, nie ma jakiegokolwiek problemu z jej ponownym nałożeniem, czy choćby dołożeniem - nie trzeba zmywać całego makijażu ust i robić go od nowa, wystarczy tylko dołożyć kosmetyk w te wybrakowane miejsca i już wyglądamy nienagannie. Ogromnym plusem są też kolorki pomadek, akurat takie, które lubię najbardziej, czyli brązy i delikatne róże.
Czy polecam ten produkt?
TAK

 Avon, Ultra Colour, Flamaster do ust Freesia

 

Słyszeliście kiedyś  o flamastrach do ust? W czym są lepsze od pomadki?
Po pierwsze są o niebo trwalsze (5-6 godz.). Jestem osobą, która po prostu nie rozstaje się z chusteczkami higienicznymi, katar trwa u mnie całą wieczność i przy każdym wytarciu nosa, zdarza się mi zetrzeć pomadkę. Takie rzeczy na flamaster kompletnie nie działają, pozostaje na ustach jak zastygły, nawet wtedy, kiedy jemy czy pijemy. Wiadomo, kiedy jemy coś tłustego, co spływa nam po ustach, no nie oszukujmy się, ale żaden kosmetyk tego nie wytrzyma. Ale tak w granicach rozsądku... - niedzielny obiadek wytrzymuje :) Pomimo tego, iż jest bardzo trwały, z łatwością zmyjemy go pierwszym lepszym płynem do demakijażu. Nie wysusza ust. Bardzo łatwo można nim wykonturować i co za tym idzie powiększyć usta i to bez kredki. Jest łatwy i przyjemy w użyciu, a do tego ma jeszcze bardzo ładny zapach. Bardzo wydajny.
Czy polecam ten produkt?
TAK

1 komentarz:

  1. Mnóstwo kolorówki udało Ci się zużyć przez ten czas :) niby to aż 8 miesięcy, ale ja nie zużyłam nawet połowy z tego :)

    OdpowiedzUsuń